
Wiele ciepłych słów padło pod adresem Sławomira Kołodzieja byłego prezesa BZUK. Dzisiejsza sesja Rady Miasta w Bochni rozpoczęła się od odczytania listu gratulacyjnego i podziękowań przez Jana Balickiego przewodniczącego Rady Miasta w Bochni.
Decyzję o odwołaniu Pana przyjęliśmy ze smutkiem i niedowierzaniem. Bo czy kierujący spółką może utracić zaufanie Rady Nadzorczej, w której odwołujące osoby zasiadają od kilku tygodni, czy nawet kilkunastu godzin? Bo czy można utracić zaufanie członka tej Rady, którego pierwszy raz spotyka się w chwili odbioru odwołania z funkcji? – pytał Jan Balicki w odczytywanym liście.
Czy można w taki sposób pozbyć się kierującego firmą, który tworzył ją przez dekady i traktował jak własne dziecko? Czy można rezygnować z wieloletniego doświadczenia, wiedzy o firmie, tworzących ją pracownikach, realiach rynku usług komunalnych, w chwili bodaj największego od lat zagrożenia kryzysem w funkcjonowaniu spółki i czynić z niej pole poznawcze, nauki i poligon doświadczalny dla nowych osób, którym przekazuje się zarządzanie? – kontynuował przewodniczący RM w Bochni.
Można. W Bochni jak widać, też można już to zrobić. Nawet w najmniej odpowiednim momencie, gdy wobec nowej sytuacji, znacznego ograniczenia jednej z głównych dziedzin działania spółki i wpływów finansowych, trzeba dokonać znacznej jej restrukturyzacji”.
Nie skorzystano z Pana wiedzy i doświadczenia, bezcennych w tych okolicznościach dla zapewnienia ciągłości i efektywności działania, z jednoczesną korzyścią dla mieszkańców Bochni, Spółki i pracowników. Nie skorzystano z narodowej mądrości, która kiedyś podpowiadała, by „nie zmieniać koni podczas przeprawy przez rzekę”, a którą dziś rozumieć można, by nie zmieniać w czasie głębokich zmian w zakładzie kluczowych osób, które ten zakład, pracowników i uwarunkowania doskonale znają.
Z BZUK jest Pan związany od marca 2003 roku, gdy został Pan zatrudniony, jako dyrektor finansowy. Gdy spółka ratowała się środkami finansowymi z opłat czynszowych za lokale mieszkalne w komunalnych kamienicach, by zapewnić płace dla pracowników, zalegając jednocześnie z opłatami za wodę, ciepło i inne należności.”
Byłemu prezesowi dziękował też Wojciech Cholewa, były burmistrz Bochni (obecnie prezes MPEC), który powoływał go na to stanowisko.
Sławomir Kołodziej także zabrał głos, podziękował radnym, byłym burmistrzom z którymi współpracował a także pracownikom BZUK swoje wystąpienie zakończył wymownymi słowami:
„Pamiętajcie, że po każdej burzy przychodzi słońce”.
Pełna treść listu Przewodniczącego Jana Balickiego
Szanowny Pan
mgr Sławomir Kołodziej
Prezes Zarządu Bocheńskich Zakładów Usług Komunalnych sp. z
w Bochni
Zakończenie przez Pana aktywności, jako Prezesa Zarządu Bocheńskiego Zakładu Usług Komunalnych w Bochni, jest szczególną okazją do złożenia Panu podziękowań oraz wyrazów uznania i szacunku za owocną pracę na rzecz naszej lokalnej społeczności.
Decyzję o odwołaniu Pana przyjęliśmy ze smutkiem i niedowierzaniem. Bo czy kierujący Spółką może utracić zaufanie Rady Nadzorczej, w której odwołujące osoby zasiadają od kilku tygodni czy nawet kilkunastu godzin? Bo czy można utracić zaufanie członka tej Rady, którego pierwszy raz spotyka się w chwili odbioru odwołania z funkcji?
Czy można w taki sposób pozbyć się kierującego Firmą, który tworzył ją przez dekady i traktował jak własne dziecko?
Czy można rezygnować z wieloletniego doświadczenia, wiedzy o Firmie, tworzących ją pracownikach, realiach rynku usług komunalnych, w chwili bodaj największego od lat zagrożenia kryzysem w funkcjonowaniu Spółki i czynić z niej pole poznawcze, nauki i poligon doświadczalny dla nowych osób, którym przekazuje się zarządzanie?
Można. W Bochni, jak widać też można już to zrobić. Nawet w najmniej odpowiednim momencie, gdy wobec nowej sytuacji, znacznego ograniczenia jednej z głównych dziedzin działania Spółki i wpływów finansowych, trzeba dokonać znacznej jej restrukturyzacji.
Nie skorzystano z Pana wiedzy i doświadczenia, bezcennych w tych okolicznościach dla zapewnienia ciągłości i efektywności działania, z jednoczesną korzyścią dla mieszkańców Bochni, Spółki i pracowników. Nie skorzystano z narodowej mądrości, która kiedyś podpowiadała, by „nie zmieniać koni podczas przeprawy przez rzekę”, a którą dziś rozumieć można, by nie zmieniać w czasie głębokich zmian w zakładzie kluczowych osób, które ten zakład, pracowników i uwarunkowania doskonale znają.
Z BZUK jest Pan związany od marca 2003 r., gdy został Pan zatrudniony jako dyrektor finansowy. Gdy Spółka ratowała się środkami finansowymi z opłat czynszowych za lokale mieszkalne w komunalnych kamienicach, by zapewnić płace dla pracowników, zalegając jednocześnie z opłatami za wodę, ciepło i inne należności.
Wiele się zmieniło od dnia 15 kwietnia 2005 r., gdy powierzono Panu losy Spółki i stanowisko Prezesa Zarządu BZUK, z dużym oddaniem i poświęceniem realizował Pan działania, związane z zapewnieniem jego rozwoju, by stopniowo dostosować go do wymagań XXI wieku. To Pan, już kilka lat później, od 1 stycznia 2010 r. organizował działalność komunikacji publicznej, gdy władze miasta postanowiły wystąpić z międzygminnej spółki RPK. Trzy z pięciu zakupionych wtedy autobusów Solina wykorzystywane są do dziś, bo Spółka przez 16 lat nie została dokapitalizowana w takim stopniu, by w pełni mogła je zastąpić nowszymi pojazdami.
Pod Pana kierownictwem BZUK zmieniał swoje oblicze, a przychody z prac wykonywanych na rzecz miasta, stopniowo poprawiały jego kondycję finansową. A działalność ta była różnorodna. Na przestrzeni czasu objęła remonty – łącznie kilkudziesięciu kilometrów dróg i chodników w mieście, począwszy od tego przy ul. Kazimierza Wielkiego a skończywszy na drogach i chodnikach Zalesia oraz otoczeniu kompleksu szkolnego przy ul. Konfederatów Barskich. Tysiące metrów kwadratowych układanej na parkingach i obok kaplic cmentarnych kostki brukowej, kilka kilometrów wykonanych brukowych alejek na miejskich cmentarzach, wyremontowanie kaplic cmentarnych, rewitalizacja Placu Turka, utrzymywanie bocheńskiej zieleni i inne prace, były źródłem strumyka finansowego, utrzymującego Spółkę i dającego stopniowy, ale zauważalny rozwój. Pana dbałość o coraz wyższy poziom świadczonych usług sprawił, że to właśnie BZUK-owi zaufało ponad 60 wspólnot mieszkaniowych, którymi administruje. Blisko 500 podmiotów fizycznych wybrało także tę Spółkę, by świadczyła usługi odbioru odpadów, mimo silnej konkurencji podmiotów działających w tych obszarach.
Dzięki tym staraniom, ta najtrudniejsza do prowadzenia bocheńska Spółka, w nieco mniejszym stopniu skazana była na dotowanie właściciela i pogodową loterię. To ona decydowała o stratach lub niewielkim zysku z zimowego utrzymania dróg. W okolicznościach, gdy władze miasta przez kilkanaście lat nie zmieniają cen biletów autobusowych, nie urealniają opłat za usługi cmentarne, a przekazywane przez miasto środki finansowe są niczym kroplówka, pozwalająca na niewiele więcej niż tylko wegetację, trudno planować znaczny i spektakularny rozwój komunikacji publicznej i Zakładu.
Mało kto wie, że może największym Pana sukcesem, ale i Miasta Bochnia, jest doprowadzenie po ponad 20. latach postępowań sądowych do odzyskania przez Skarb Państwa nieruchomości, na której dzisiaj znajduje się siedziba i baza BZUK. Pana upór i konsekwencja w działaniu doprowadziły do tego, że mienie to przekazane zostało najpierw na rzecz powiatu, potem miasta i w końcu, Pana staraniem do Spółki.
Teren po RPK, z budynkiem opuszczonym na blisko dekadę, stał się dla Pana kolejnym wyzwaniem. Z dawnego budynku pozostały tylko mury i dach. Dzisiaj jego przestrzeń zamieniona została na pomieszczenia biurowe i obsługi klienta, zaplecze socjalne z prawdziwego zdarzenia, dla ponad stuosobowej załogi, zaplecze warsztatowe i magazynowe. Przygotowany zostały do świadczenia usług punkt wymiany opon i ładowania elektrycznego samochodów. Dzisiaj na placu obok budynku parkuje kilkadziesiąt różnorodnych pojazdów – autobusów, ciągników i maszyn roboczych, wykorzystywanych do odśnieżania, odkurzania ulic, wywożenia odpadów. Maszyn, w większości kupowanych jako nowe. Nad placem postojowym dominuje silos na sól do odśnieżania, której roczne zużycie jest niemal 10-krotnie większe, niż lata temu, gdy obejmował Pan kierowanie Spółką.
Włożył Pan wiele wysiłku i osobistego zaangażowania w wybudowanie kosztem około 5 mln zł Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych i pozyskanie dla niego 85% dotacji. Pana udziałem są także inne dokonania, które na stałe wypełniły naszą miejską przestrzeń. To wtedy, gdy był Pan dyrektorem finansowym BKS-u, a klub był o krok od awansu do trzeciej – czyli obecnie drugiej ligi, przeprowadzono remont drenażu i wymianę murawy stadionu miejskiego.
Można by tak długo jeszcze wyliczać Pana sukcesy zawodowe. Zrobił Pan wiele dobrych rzeczy dla BZUK-u, jego pracowników, Bochni, jej mieszkańców. I ten tylko, kto uważnie obserwował Pana działania od chwili objęcia kierownictwa w Spółce, potrafi dostrzec i docenić, jak wiele zmieniło się od tego czasu w działalności BZUK-u, jego siedzibie, wyposażeniu i warunkach pracy pracowników.
Choć nie wszystko, o co Pan zabiegał się udało, jak choćby pozyskanie terenu pod rozwój spółki w rejonie BSAG, pozyskanie dotacji na zakup nowych autobusów i poważniejsze przeobrażenia komunikacji publicznej, czy inne zamiary, to Pana dokonania mogą być dla Pana niezaprzeczalnym źródłem dumy i poczucia dobrze spełnionego obowiązku wobec mieszkańców. Budzą nasz szacunek i uznanie. Także tych, którzy nie znając w pełni uwarunkowań, mieli pewne uwagi do działalności Spółki. Dzisiejsza rzeczywistość w zakresie gospodarki odpadami zmieniła już spojrzenie wielu tych osób. Wyraźnie wskazuje także, kto właściwie rozpoznał sytuację, możliwości i sposoby funkcjonowania konkurencji. Pana odejście z BZUK-u uważamy za stratę dla Spółki, jej pracowników, Miasta i mieszkańców Bochni.
Tym listem gratulacyjnym, w ten skromny sposób, pragnę w Ich imieniu, Rady Miasta Bochnia i własnym pogratulować Panu osiągnięć oraz wyrazić gorące podziękowania za to, co przez te lata uczynił Pan dla naszego Królewskiego Grodu. Proszę przyjąć najlepsze życzenia dobrego zdrowia, wszelkiej pomyślności oraz spełnienia dalszych zamierzeń i planów osobistych. Niech będą one satysfakcją i wsparciem w dalszych Pana działaniach i w życiu osobistym.
Szanowny Panie Prezesie
Z racji Pana wieku, jest jeszcze zbyt wcześnie, by życzyć Panu odpoczynku na zasłużonej emeryturze. Nie żegnam się więc z Panem. Wyrażam przekonanie i nadzieję, że nie jest to koniec Pana działalności w tej ważnej dla miasta dziedzinie, że swoją wiedzę i wieloletnie doświadczenia wykorzysta Pan jeszcze z pożytkiem dla siebie i mieszkańców Bochni.
Z wyrazami szacunku
Przewodniczący
Rady Miasta Bochnia



































































