Sport

IV liga. Derby powiatu na remis ZDJĘCIA

Fot. Marcin Kalinowski

Za nami kolejne derby powiatu bocheńskiego w IV lidze. W meczu 23. kolejki IV ligi BKS Bochnia zremisował z GKS Drwinia 1-1. Bramki dla obu zespołów padły z rzutów karnych. Dla gospodarzy gola strzelił w 25 minucie Kamil Rynduch, dla gości w 58 minucie Roman Stepankow.

BKS Bochnia – GKS Drwinia 1-1 (1-0)
Bramki: Kamil Rynduch 25′, Roman Stepankow 58′
BKS: Robert Błąkała – Aleksander Żarski, Marcin Motak, Mateusz Kasprzyk – Daniel Bukowiec (55′ Dawid Grzyb), Tomasz Rachwalski – Krystian Lewicki, Kamil Rynduch – Jakub Dobranowski (60′ Ernest Świętek), Maciej Rogóż, Mirosław Tabor.
GKS: Mateusz Cieśla – Mateusz Bochenek, Mateusz Krokosz, Kirył Krasowski – Mateusz Kaczmarczyk, Paweł Salomon (55′ Bartłomiej Kudelski) – Grzegorz Mus (65′ Bartłomiej Cebula), Sebastian Palonek (85′ Wojciech Pacura), Jakub Berliński (65′ Maciej Grojec) – Michał Bajda (73′ Błażej Gumuła), Roman Stepankow.

Spotkanie BKS z GKS miało dobre i słabsze momenty. W pierwszej przewagę mieli gospodarze, którzy mogli rozstrzygnąć losy rywalizacji już po 30 minutach. Niestety dla nich szanse Mirosława Tabora (2′) i Jakuba Dobranowskiego (7′) przepadły już po kilku minutach gry. Bochnianie mieli inicjatywę i zagrażali bramce Mateusza Cieśli, ale pokonali go dopiero w 25 minucie z rzutu karnego. Wcześniej w szesnastce sfaulowany został Krystian Lewicki. Do końca pierwszej połowy goście nie zdołali stworzyć groźnej sytuacji, zaś gospodarze choć kontrolowali przebieg wydarzeń nie forsowali tempa szukając cierpliwie okazji na podwyższenie rezultatu.

Po zmianie stron jako pierwsi zaatakowali gospodarze, ale stosunkowo szybko przewagę zaczęli zyskiwać drwinianie, którzy nie pozwalali rywalom na rozegranie piłki. W efekcie ta latała wysoko ponad głowami pomocników i była zbierana przez defensorów gości. Taka gra była jak najbardziej na rękę GKS, który systematycznie przeprowadzał akcje oskrzydlające, którego spoiwem był Roman Stepankow. Ukrainiec wygrywał pojedynki główkowe, zastawiał się umiejętnie i rozprowadzał piłkę na oba skrzydła. W 57 minucie z trudem jego strzał wybronił Błąkała. Minutę później po źle rozegranym rzucie wolnym i kontrze gości Aleksander Żarski powalił w polu karnym Stepankowa. Sędzia uznał, że miało miejsce naruszenie przepisów i wskazał na „wapno”. Rzut karny wykorzystał poszkodowany i gra zaczęła się na nowo.

Bochnianie próbowali zyskać inicjatywę, bliski strzelenia bramki był Lewicki, ale jego próbę wybronił Cieśla. BKS nie potrafił z taką swobodą jak przed przerwą przebić się pod bramkę goście za sprawą dobrze zorganizowanych rywali, którzy nadal pozostawali groźni dla podopiecznych Janusza Piątka. Wydawało się, że jeśli ktoś będzie w stanie zdobyć bramkę, to jednak przyjezdni niż odczuwający zmęczenie po wyczerpującym pojedynku z Sandecją gospodarze. Kluczową sytuacja okazała się 75 minuta. Wówczas rezerwowy w ekipie GKS Bartłomiej Cebula zupełnie bezsensownie, irracjonalnie postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość na defensorze gospodarzy z którym przed chwilą toczył pojedynek o piłkę. Przebiegając obok niego umyślnie nastąpił na jego stopę. Sytuację wychwycił arbiter pomocniczy, przekazał informację głównemu a ten młodemu napastnikowi pokazał czerwony kartonik. Od tego momentu BKS mógł skupić się na atakowaniu, ale przyjezdni wcale nie zamierzali ułatwiać miejscowym sprawy i szczelnie zamykali poszczególne strefy małego bocheńskiego boiska. Gospodarzom nie udało się zaskoczyć przeciwnika, ten nie zdołał skutecznie skontrować i debry powiatu bocheńskiego zakończyły się remisem. BKS nie udał się więc rewanż za jesienną porażkę w Drwini. Dla bochnian ważniejszy jednak pozostaje fakt, że utrzymali przewagę czterech punktów nad GKS – rywalem w walce o utrzymanie.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. GIU

    03 maja godzina 13:46

    Drwinia do OKREGÓWKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra