- REKLAMA -
- REKLAMA -
Felieton

W mieście cywilizowanym szalety powinny być tam, gdzie ich będzie szukał użytkownik – pisze architekt Adam Kobiela

- REKLAMA -

Nie wiem, jak ten problem był załatwiany przez władze przedwojenne. Z lekcji historii pamiętam, że Minister Sławoj Składkowski wprowadził prawo o obowiązkowym urządzeniu tzw. wychodków z dołem kloacznym w każdym gospodarstwie rolnym.

Było to zarządzenie bardzo potrzebne ze względu na podniesienie wymogów sanitarnych oraz kulturalno-obyczajowych. Skutek był wymuszony restrykcjami. Jak wszystko wprowadzone zarządzeniem spotykało się z oporem realizacyjnym. Sam Składkowski wspominał po latach zabawną sytuację, w której uczestniczył podczas inspekcji w jednej z polskich wsi w powiecie ciechanowskim.

Gdy zapytał, dlaczego wygódka jest zamknięta, usłyszał: „Dzieckom w szkole przewrócili we łbie i nie chcą już chodzić za stodołę, ino s… we wychodku. A to musi być czysto dla komisyi. Takem zabił gwoździem i mam spokój”.

W latach 50-tych XX wieku władze miasta, aby mieć spokój i być w zgodzie z sanacyjnym urzędnikiem, co mogło wówczas zakrawać na protest polityczny, wybudowały podziemne szalety w Rynku pomiędzy zabytkowym budynkiem Muzeum i kamienicą XVIII wieczną.

Były tam dwa wejścia w podziemie, osobne dla pań i dla panów. Całość była powiązana murem, a wejścia pod ziemię były w postaci łukowych otworów nawiązujących do historycznej struktury zabudowy. Pomimo że standard toalet był niski, dostosowany do możliwości technicznych epoki, szalety funkcjonowały do początku lat 90-tych.

Po ich likwidacji nie powstały żadne szalety w centrum miasta, a szkoda. Uznano, że w lokalach gastronomicznych w centrum miasta jest wystarczająca ilość toalet mogąca zaspokoić potrzeby mieszkańców i turystów.

Niestety życie pokazuje, jak ważny jest to problem. Po otwarciu Galerii RONDO wiele lokali gastronomicznych w obrębie centrum przestało funkcjonować.

Dodatkowo przebudowa rynku trwająca od 2018 roku „wyciszyła” rynek, jako centrum usług, lecz nie zahamowała potrzeb fizjologicznych osób znajdujących się w kulminacyjnej potrzebie w obrębie rynku.

Potrzeba matką wynalazków. Problem niejako załatwił się sam. Skutki były widoczne pod arkadami od strony ul. Kraszewskiego. Władza znalazła na to sposób, ogrodziła tę część arkad siatką.

Powtórzyło się zatem rozwiązanie problemu, jak z lat przedwojennych „Takem zabił gwoździem i mam spokój”.

W początkowych pracach komisji rewitalizacyjnej wskazywałem na potrzebę załatwienia tego problemu. Nie wiem, jak mój wniosek został rozstrzygnięty. Czekam na efekt i kończę, bo problem jest delikatnej natury i nie wiem jak długo będzie wytrzymać na bezdechu, chodząc po rynku.

W mieście cywilizowanym szalety powinny być tam, gdzie ich będzie szukał użytkownik, a więc w miejscach gęsto uczęszczanych i w miejscach dłuższego pobytu większej ilości osób.

W centrum takie miejsca powinny być odnajdywane intuicyjnie. Na przykład w Krakowie są pod sukiennicami na środku Rynku. Przykład Krakowa może onieśmielać, bo nie mamy sukiennic (sukiennice przed ratuszem odkryto za późno, by coś zmienić w projekcie), ale przykład małych miejscowości jak Koszyce za Wisłą lub Szczurowa, gdzie w samym centrum wygospodarowano miejsce na szalety, to już powinien zawstydzać miasto z takimi tradycjami jak Bochnia.

Może trzeba wskazać palcem miejsca takiej konieczności, puki palec może. Może przy placu zabaw „Ogródek Jordanowski”, gdzie rodzice
z małymi dziećmi przebywają dłuższe chwile? Władza, jeżeli nie wymyśli, to powinna wyczuć miejsca lokalizacji szaletów.

Na zakończenie pochwała.
Chyba jednak idzie w dobrym kierunku. W budynku lodowni nieopodal niedawno wybudowanej tężni mają podobno ziścić się szalety. Jest o bardzo trafna lokalizacji, gdyż tężnia dobrze się kojarzy z tą kulminacją potrzeby szaletów.

Adam Kobiela, architekt

6 komentarzy

6 Comments

  1. Ela

    16 czerwca 2021 godzina 15:40

    Ze co? Ze turysta ma korzystać z toalety restauracji, bo miasto tak uważa? A kto zapłaciłem za za wodę, za środkiem czystości, kto posprząta? Wstyd!!!
    Prawda jest taka, że nie ma turystów i w tym zaścianku tez klopa nie bedze. Pod mur, za róg i wara mi z mandatem, potrzeba to potrzeba

  2. Marszm pospolity

    16 czerwca 2021 godzina 20:51

    Ciężko się o coś dla mieszkańców i turystów doprosić od urzedasow i tej ‚wadzy’szczegolnie

    • Olek

      17 czerwca 2021 godzina 08:27

      Turysta w Bochni?
      KPINA

  3. Bingo Bango

    17 czerwca 2021 godzina 16:29

    Na pytanie turysty 😉
    ” Co można zobaczyć w Bochni ?” miejscowy odpowiada
    „Zamek w Wiśniczu ” – chyba tam są toalety 🙂

  4. Paul

    18 czerwca 2021 godzina 07:59

    Śmieszne cenzurowanie komentarzy, informacji…

    • Małgorzata Więcek-Cebula

      18 czerwca 2021 godzina 08:24

      Nie ma żadnego cenzurowania komentarzy, proszę nie pisać bzdur!
      Są moderowane, ale to chyba oczywiste 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

- REKLAMA -
Góra