Artykuł partnerski, Reklama

Kiedy warto zgłosić się do psychoterapeuty? Myślę, że dobrym przykładem będzie cierpienie z powodu samotności

Fot. Kuba Kaczmarczyk

Z Kamilem Hołystem psychoterapeutą psychodynamicznym rozmawia Małgorzata Więcek-Cebula

Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć: kim jest psychoterapeuta?
Psychoterapeuta to specjalista z dziedziny zdrowia psychicznego leczący osoby cierpiące na zaburzenia depresyjne i nastroju, zaburzenia lękowe, nerwicowe, zaburzenia osobowości, dolegliwości psychosomatyczne i wiele innych. Leczy, redukuje lub usuwa objawy, posługując się specyficznymi dla danego nurtu technikami i metodami psychoterapeutycznymi.

Co trzeba zrobić, żeby zostać psychoterapeutą?
Konieczny jest tytuł magistra, zazwyczaj psychologii, ewentualnie innych studiów humanistycznych (np. socjologii) lub tytuł lekarza. Następnie należy ukończyć z reguły 4-letnią szkołę psychoterapii. W jej trakcie poznaje się teorię, odbywa praktykę oraz w niektórych nurtach, np. psychodynamicznym przechodzi terapię własną. Kolejnym krokiem jest zdobycie certyfikatu psychoterapeuty po spełnieniu określonych wymagań.

Nasuwa się pytanie, jaka jest różnica między psychologiem a psychoterapeutą?
Psychologiem zostaje się po ukończeniu 5-letnich studiów magisterskich na kierunku psychologia. Jest wiele specjalizacji, które się wybiera w trakcie kształcenia np. psychologię sportu, zdrowia i rehabilitacji, wspierania rozwoju osobowości, biznesu i wiele innych. I jest to doskonała baza do dalszego kształcenia, by zostać psychologiem klinicznym, czy psychoterapeutą. Każda z tych dwóch profesji ma inne kwalifikacje, umiejętności, narzędzia pomocy psychologicznej i zakres zadań. Psycholog zajmuje się m.in. doradztwem, psychoedukacją, przeprowadzaniem testów psychologicznych, czy wystawianiem orzeczeń i opinii.

A psychiatra?
Psychiatra to z kolei lekarz, który ukończył specjalizację w psychiatrii. Dokonuje diagnozy zgodnie z przyjętym indeksem zaburzeń psychicznych ICD-11, leczy choroby i zaburzenia psychiczne z wykorzystaniem farmakoterapii. I jako jedyny z trzech wymienionych specjalistów ma prawo do wystawiania recept i przepisywania leków.

W tym wypadku, skąd wiadomo do kogo się zgłosić?
Specjalistę najlepiej wybrać w oparciu o to, z jakim problemem się borykamy. Tak jak mówiłem wcześniej, każdy z nich ma inne kompetencje, zakres obowiązków i narzędzi do pracy z pacjentem. W ramach wywiadu wstępnego uważnie nas wysłucha i jeśli uzna, że potrzebujemy dodatkowej pomocy innego specjalisty lub problem, z którym przychodzimy, nie leży w jego kompetencjach, powinien wyjaśnić i doradzić, gdzie mamy się udać po konkretną pomoc.

Mógłby pan podać konkretne przykłady?
Na przykład do psychologa pracującego w poradni psychologiczno-pedagogicznej możemy się udać, jeśli nasze dziecko ma od dłuższego czasu problemy z nauką w szkole. Psycholog przy pomocy specjalistycznych testów psychologicznych, zebranego wywiadu, obserwacji zachowania dziecka, dokona diagnozy problemu i dobierze odpowiednie formy pomocy. Niejednokrotnie potrzeba wsparcia dodatkowych osób takich jak pedagog, logopeda czy fizjoterapeuta.

A psychiatra?
Psychiatra pomoże nam w przypadku długotrwałej bezsenności lub odwrotnie, nadmiernej senności, przewlekłego zmęczenia, apatii, które mogą być objawem depresji. Udzieli pomocy w przypadku ataków paniki, nadmiernego, paraliżującego lęku czy chorób psychicznych takich jak schizofrenia. Jeśli uzna, że pacjent wymaga dodatkowego wsparcia w formie psychoterapii, a sam nie posiada takich kwalifikacji, wyjaśni i zaproponuje taką formę terapii u innego specjalisty.

W jakim przypadku zgłosić się do psychoterapeuty?
Myślę, że dobrym przykładem będzie cierpienie z powodu samotności. Jeśli z niewiadomego nam powodu, każdy kolejny związek jest burzliwy, trwa krótko, nie potrafimy utrzymać dłuższej, satysfakcjonującej, bliskiej relacji to warto się zastanowić, czy nad takim problemem nie należy wspólnie pracować w terapii z psychoterapeutą.

Można powiedzieć, że to taki ogólny, trudny do oceny problem…
Z jednej strony tak, bo w terapii możemy zająć się właśnie takim subiektywnym przeżywaniem przez pacjenta związków miłosnych, niesatysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi, niezadowolenia z życia zawodowego, osobistego, niską samooceną, ale także konkretnymi problemami takimi jak: zaburzenia osobowości, zaburzenia depresyjne, lękowe, bóle niewiadomego pochodzenia, problemy seksualne i wiele innych.

W sieci znajdziemy wiele informacji o różnych rodzajach psychoterapii…
Obecnie z mojej perspektywy najbardziej liczącymi się nurtami psychoterapeutycznymi są: psychoterapia psychodynamiczna, psychoterapia integratywna, systemowa, Gestalt oraz psychoterapia poznawczo-behawioralna. Każda z tych szkół, ma swoje podstawy teoretyczne i wynikające z nich praktyczne przełożenie na to, jak wygląda przebieg terapii. I tak terapie możemy w skrócie podzielić na krótko i długo terminowe, dorosłych, młodzieży i dzieci, indywidualne, grupowe, rodzinne, małżeńskie.

Która jest najlepsza?
Myślę, że wprost nikt nie odpowie na tak postawione pytanie. Wszystko zależy, czego oczekujemy od terapii. Czy zależy nam tylko na rozwiązaniu konkretnego problemu, zredukowaniu lub wyeliminowaniu objawu, czy może na przepracowaniu naszych nieświadomych wzorców zachowania i relacji z bliskimi, przeanalizowaniu przyczyny irracjonalnych decyzji, przytłaczającego poczucia pustki? Czy terapia ma przynieść szybkie efekty i trwać stosunkowo krótko, czy decydujemy się na pracę rozłożoną na miesiące lub lata, ale przynoszącą korzyści widoczne w różnych obszarach życia i trwalsze?

Czy różnica jest na tyle duża pomiędzy krótko a długoterminową terapią, że mimo wszystko warto korzystać z tej trwającej kilkanaście miesięcy lub lat?
Tutaj również trudno odpowiedzieć wprost na pytanie, ponieważ decyzje ostatecznie i tak podejmuje pacjent w oparciu o sobie wiadome powody. Natomiast warto powiedzieć, że terapia długoterminowa przynosi w większości przypadków trwałe, a na pewno trwalsze zmiany, niż w terapii krótkoterminowej.

A dokładniej?
Można wymienić kilka korzyści z psychoterapii długoterminowej np.
autorefleksję, zdolność do doświadczania afektów bez bycia przez nie przytłoczonym. Bardziej stabilne i satysfakcjonujące inwestowanie w edukację, pracę i rozrywkę. Zdolność do bardziej stabilnych relacji społecznych oraz związków intymnych. Bardziej spójny obraz własnej osoby, który przekłada się na satysfakcjonujący i uporządkowany w czasie, realistyczny obraz własnej osoby. Ten realistyczny obraz siebie kształtuje cele i ambicje dopasowane do możliwości jednostki. Zdolność do łączenia swoich standardów moralnych ze swoją przeszłością i kontekstem społeczno-kulturowym tak, że stają się one elastycznym kompasem ukierunkowującym jednostkę w jej decyzjach moralnych i dylematach życiowych.

Pan w swojej pracy korzysta z psychoterapii psychodynamicznej, jak wygląda taka terapia?
Jest to terapia, która ma określoną strukturę leczenia. Miejscem terapii jest gabinet, pacjent i terapeuta siedzą naprzeciwko siebie w wygodnych fotelach, czas trwania jeden sesji wynosi zazwyczaj od 45 do 50 minut. Pacjent i terapeuta znajdują się w określonych rolach, które zostały wyjaśnione podczas ustanawiania kontraktu terapeutycznego. Między innymi rolą pacjenta jest systematyczne i punktualne uczęszczanie na spotkania, szczere dzielenie się myślami, uczuciami oraz bieżącymi trudnościami, jak i odpowiadanie na pytania terapeuty. Rolą terapeuty jest na przykład systematyczna i punktualna dostępność w ustalonych godzinach, uważne słuchanie pacjenta, dzielenie się komentarzem wtedy, kiedy terapeuta uzna to za zasadne i pomocne.

Istnieją różne mity na temat psychoterapii, od przysłowiowej kozetki po milczącego, mającego kamienną twarz terapeutę…
Jeśli chodzi o symboliczną kozetkę, to w takiej formie używana jest do dziś w psychoanalizie. Natomiast w większości znanych mi nurtów terapeutycznych została zastąpiona przez ustawione naprzeciwko siebie fotele, krzesła. Terapeuci w trakcie sesji raczej nie milczą, wręcz przeciwnie, zwłaszcza w początkowej fazie terapii, aktywnie dopytują pacjenta, zbierając wywiad potrzebny do postawienia diagnozy i zaplanowania przebiegu psychoterapii. Na dalszych etapach czynnie dopytują, komentują, interpretują czy konfrontują pacjenta z jego własnymi słowami, sprzecznościami.

O jakich innych mitach jeszcze pan słyszał?
Na przykład taki mit, że w terapii zajmujemy się głównie wątkami seksualnymi i popędem. Owszem, jest to ważne zagadnienie, ale jest to jedna z wielu sfer życia pacjenta. Podobnie w terapii psychodynamicznej nie skupiamy się na przeszłości pacjenta, na czasem i traumatycznych wydarzeniach z jego dzieciństwa. Nie chodzi w niej o to, by sobie je szczegółowo przypomnieć i na nowo zmierzyć się z trudnymi emocjami. Pracujemy na relacji łączącej pacjenta z psychoterapeutą, na tym, co dzieje się w danym momencie w procesie terapeutycznym i staramy się to odnosić do zewnętrznej rzeczywistości pacjenta.

Kamil Hołyst jest absolwentem Teologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Obecnie w trakcie specjalistycznego podyplomowego szkolenia rekomendowanego przez Polskie Towarzystwo Psychoterapii Psychodynamicznej oraz Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Wiedzę i doświadczenie potrzebne w codziennej pracy zdobywa w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym oraz Poradni Psychiatryczno-Psychologicznej Dzieła Pomocy Św. Ojca Pio w Krakowie. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej (PTPP). W Bochni przyjmuje w Specjalistycznym Centrum Medycznym MOVEMED.

3 komentarze

3 Comments

  1. maciek

    05 sierpnia godzina 09:37

    Kiedyś ludzie szczerze wierzyli w Boga, chodzili do spowiedzi, mieli przyjaciół, oparcie w swoim jakże krytykowanym i pogardzanym przez „oświeconych” i nowoczesnych „zaścianku” Teraz na przyjaciela psa lub kota wybierają i potrzebują różnych pseudo lekarzy duszy. Jak to było, że po wielkich wojnach, mordach i okropnościach ludzie potrafili zakładać rodziny odbudowywać kraj i cieszyć się zyciem a dziś nie potrafią sobie poradzić tym, że maja dwa kilo za duzo albo za mały biust:)

    • wojtek

      05 sierpnia godzina 12:54

      Dawno nie było wojny, ale to tylko kwestia czasu… Po niej zgodnie z Twoja teorią znowu wszystko wróci do normy, więc nie pozostaje nic innego jak tylko czekać

    • panta rhei

      05 sierpnia godzina 13:12

      Dzisiaj jest dokładnie tak samo jak kiedyś, niektórzy wierzą w Boga (szczerze) a inni w Coś innego, chodzą tu i tam, mają przyjaciół. I zapewniam Cię, że lata temu ludzie też mieli psy i koty za przyjaciół i przejmowali się tym, że mają nadmiar lub niedomiar centymetrów w pewnych częściach ciała. Spora część wierzyła też, że ksiądz poradzi im jak wychować dzieci lub jak rozwiązać skomplikowane problemy małżeńskie, ale pewna część (mniejsza) nie podzielała tego poglądu. Dziś nastąpiła dywersyfikacja w kwestii udzielania porad i bardzo dobrze. Każdemu według potrzeb – wolny wybór komu chcesz na ucho opowiadać jak tam układa się Twoje pożycie małżeńskie, rodzinne, zawodowe, itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra