Sport

V liga. Naprzód znowu zwycięski. Tym razem w Jadownikach

W sobotnie popołudnie odbył się w Jadownikach niezwykle ciekawy mecz V ligi. Gospodarze ulegli Naprzodowi Sobolów 1-3. Goście potwierdzili w tym meczu, że są w bardzo dobrej dyspozycji i kto wie, może tej wiosny sprawią wszystkim dużą niespodziankę.

Jadowniczanka Jadowniki – Naprzód Sobolów 1-3 (0-1)
Bramki: Tomasz Mól – Michał Łącki, Artur Klejdysz, Tomasz Sotoła

Tydzień temu na inaugurację Naprzód po zaciętym pojedynku pokonał Rylovię. O sukcesie zespołu Tobiasza Stokłosy zadecydowały aspekty fizyczne, które pozwoliły w drugiej połowie narzucić rywalom tempo oraz sposób gry, których przeciwnicy nie potrafili odeprzeć. Pressing, bezpośrednie podania, zaangażowanie, szybkość, umiejętność wygrywania pojedynków biegowych i gry jeden na jeden a do tego w środku mądra gra doświadczonego trenera, który w Sobolowie przeżywa drugą młodość. Stokłosa przed kilkoma dniami deklarował, że Naprzód nie patrzy na cele dalekosiężne, ale chce wygrać kolejny mecz.

Przez lata, zabrzmi to pewnie stereotypowo, Naprzód kojarzył się z walką, grą na własnym boisku i Tomaszem Sotołą. Prywatnie, pamiętam tego zawodnika, który był wielką nadzieją tego klubu już kilkanaście lat temu. Pozostaje mu wierny do dzisiaj, w czasach, gdy klubowi nie przelewa się z racji chociażby zakręconego kurka z pieniędzmi ze strony biednej gminy. Sęk w tym, że dzisiejszy Naprzód, to już nie toporna, fizyczna gra na Sotołę, który coś z przodu zrobi. Mówimy o zespole, który potrafił narzucić może nie jakoś skomplikowany, ale jednak skuteczny sposób gry nie tylko na swoim boisku – do czego kibice lokalnej piłki się przyzwyczaili, ale też na dużo lepszej płycie w Jadownikach, gdzie rywalizował z technicznym zespołem gospodarzy.

Mówienie, że Naprzód gra tylko na szybkich napastników byłoby sporym uproszczeniem. Choć kryje w sobie oczywistą oczywistość, nie pokazuje w pełni atrybutów zespołu, jakimi są solidna defensywa z Mariuszem Kasprzykiem, solidny środek pola, w którym mózgiem jest Tobiasz Stokłosa, robiącym przewagę bez względu na to kto gra przeciwko niemu i dzięki któremu zgodnie ze starym piłkarskim przysłowiem, funkcjonują skrzydła gdy jest środek pola. Co więcej Naprzód ma w końcu bramkarza. Przez lata pełnili w klubie zawodnicy przekwalifikowani z innych pozycji. Od roku w Sobolowie broni młodzieżowiec Konrad Biernat, który udowadnia, że poza Bochnią można śmiało rozwijać swoje umiejętności.

Zastanawiam się na co stać Naprzód? Skoro mają już na rozkładzie Rylovię i Jadowniczankę, kto znajdzie sposób na zespół, który jest mocny fizycznie, poukładany taktycznie oraz potrafiący zagrać co najmniej poprawnie w piłkę? W najbliższą niedzielę do Sobolowa przyjedzie Orzeł Dębno – kolejny zespół z górnej połówki tabeli. Bez wątpienia będzie to mecz na szczycie bocheńsko-brzeskiej okręgówki. W końcu zagra wicelider z trzecią ekipą klasyfikacji.

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.