Wydarzenia

Borzęcin. Nowe fakty w sprawie zaginięcia Grażyny Kuliszewskiej

policja
Fot. Małgorzata Więcek-Cebula

Na naszą redakcyjną skrzynkę londyńscy znajomi 34-latki przesłali screen z telefonu, z którego wynika, że ktoś logował się na jej koncie na Instargramie w nocy z 18 stycznia na 19 stycznia. Nie wiadomo, jednak, czy to była ona. Poszukiwania mieszkanki Borzęcina trwają od blisko trzech tygodni.

W akcję zaangażowani są policjanci z KW Policji w Krakowie. Sprawę bada też Prokuratura Okręgowa w Tarnowie. Pod uwagę brane są trzy wersje zdarzeń: dobrowolne zerwanie kontaktu z rodziną, przestępstwo lub nieszczęśliwy wypadek.

Poszukiwania Grażyny Kuliszewskiej wspiera też dwoje znanych jasnowidzów. Ich zdaniem kobieta nie żyje, a jej ciało ukryte jest w pobliżu domu. Jeden z jasnowidzów przekonuje, że poszukiwania powinny być prowadzone w lesie, drugi – Kamila Izabela M z Warszawy wskazuje, że ciało jest ukryte pod wysokim masztem na terenie działek w Borzęcinie.

Według niej zaginięcie kobiety ma kryminalne tło. I zamieszany jest w nie mężczyzna. Kamila Izabela M twierdzi , że mający problem ze wzrokiem.Zniknięciem 34-latki żyje cały Borzęcin, ale też sporo jej znajomych w Londynie. Jeden z nich, Sardar fryzjer pochodzący z Iraku ufundował nawet 100 tys. zł nagrody za informacje, które pomogą w jej odnalezieniu.

Grażyna Kuliszewska od wielu lat mieszkała w Londynie razem z mężem i 5-letnim synem. Pracowała w agencji zajmującej się sprzątaniem szkół. Do Polski przyleciała 3 stycznia. Dwa tygodnie wcześniej na święta przyjechał tu jej mąż z dzieckiem. W czwartek 3 stycznia Grażyna Kuliszewska razem z mężem odwiedziła notariusza. Małżonkowie załatwiali jakieś sprawy majątkowe, później wrócili do domu w Borzęcinie. Kobieta jeszcze wykąpała syna i miała go uśpić. Planowała iść do rodzinnego domu, gdzie mieszka jej ojciec. Tam jednak już nie dotarła.

50 komentarzy

50 Comments

  1. Brr

    25 stycznia godzina 10:38

    Pewnie taka sama sytuacja jak z Ewe Tylman tez book bylam zwirowni i woda pewnie ja przysypal

    • Anonim

      06 lutego godzina 19:52

      Ale po polsku 0 sensu

  2. Anonim

    25 stycznia godzina 14:36

    Poszę Państwa! Osobiście uważam, ze jest to bardzo dziwna sprawa! Nikogo nie oskarżając absolutnie… ale sama mam mętlik w głowie po tych wszystkich info które się czyta. Wiele osób mówi tutaj jak bardzo kobieta kochała swoje dziecko i że nawet na jeden dzien nie zostawiłaby go samego… no ale z artykułów wynika, że p. Grażyna zaginęła 3/4 stycznia, 3 stycznia przyleciała do Polski tylko na jeden dzień (czwartek przyleciała do notariusza i piątek miala wracać po południu)a że mąż zaginionej był w Polsce od ok. 3 tygodni wraz z synem. czyli wychodzi na to, ze p. Grażyna spędzała święta w Londynie ( nie wiadomo z kim ale bez dziecka) mąż natomiast z dzieckiem byli w tym czasie w Polsce… Niezależnie od sytuacji nie zostawiłabym dziecka przy takiej okazji jak świeta samego bez powodu… niezależnie czy dobrze czy źle by mi się z mężem układało. Nie sądzę też że pani ta pracując w agencji sprzątającej szkoły pracowała także w święta Bożego Narodzenia. I tutaj przychodzą mi różne myśli do głowy, a mianowicie – albo była tak zastraszona i zdominowana przez męża i tak się go bała, że przystała na wszystko co nakazał (czyli odizolował od niej dziecko nawet przy okazji świąt),albo też jeśli prawdą jest że ktoś jej groził, mogła uwikłać się w jakiś związek, ktory zagrażał jej i jej rodzinie, a w tym także dziecku, o czym mógl wiedzieć też jej mąż, stad opiekę nad dzieckiem powierzyła bezwzględnie mężowi(nikt bez powodu nikomu nie grozi raczej) lub ostatnia opcja – uciekła (ale to dla nie raczej mało prawdopodne). Dlaczego kobieta zostawiła dziecko z mężem a sama miała iść spać do swego ojca? Bez dziecka? Przecież miała swój dom, w którym spal jej synek z mężem… Pomijając sprawy rozwodowe i męża z którym być może się nie układało to był ich dom i tam zostało ich dziecko… dziecko z ktorym chyba krótko się widziała (skoro 3.01 przyleciała do Polski i tegoż samego dnia zniknęła, a na nastepny dzień miała wracać do Londynu…)wolałabym być z tym dzieckiem niż spać u swojego ojca. Ewentualnie zabrałabym to dziecko ze sobą do ojca gdy już była w Polsce… Chyba że czegoś lub kogoś bardzo, panicznie się bała…?

    • Kaja

      25 stycznia godzina 17:24

      Bala sie pewnie jego

    • Anonim

      26 stycznia godzina 10:01

      Grażyna jest moja koleżanka to bardzo silna osoba nie bała się nikogo. Bardzo jest mi przykro czytać jeżeli ktoś coś nie wie a dużo pisze myśle ze najważniejsze jest to żeby się odnalazła nie można nikogo oskarżać napewno wszystko się wyjaśni.

      • Koleżanka

        27 stycznia godzina 12:45

        Zgodzę się, Grażyna ma silny charakter i nie pozwoliłaby sobie krzywdy zrobić,napewno by się broniła.

      • myslaca

        01 lutego godzina 18:26

        I nie jest pani zdziwiona ze zostawiła dziecko na tak długo i co gdzies poszła ,wyjechała ,no bo krzywdy by sobie nie dała zrobic ,nie zastanawiacie się gdzie jest i co robi ?????????????

        • M.

          17 lutego godzina 10:29

          Zycie za granica nie jest latwe i rozne sytuacje wplywaja roznie na nasze zycie i to ze nie poleciala na swieta z rodzina to wcale tutaj w uk
          Ie jest jakims zaskoczeniem . To ze ona sie meza bala to jest jakies wyssane z palca, bo nigdzie nie jest nawet to wspomniane, maz jej dal 50 tys zlotych, jakby byl takim tyranem to by pewnie grosza jej nie dal, a nie gruba gotowke o ktorej wiele ludzi moze tylko pomazyc. Nie jest tez napisane ze miala spac u ojca, tylko miala isc do niego, przychechala do polski na jeden dzien chciala sie zobaczyc i spedzic czas z ojcem. Mi sie wydaje ze ona do tego kurdystanu poleciala, a pretekstem byly odwiedziny ojca by wyjsc z domu poznym wieczorem aby zdarzyc na samolot. Kurci robia pranie mozgu i przekabacaja kobiety wlasnie w taki sposob, osobicie znam taka ktorej udalo sie uciec przed tym. Do tej pory strasznie to przezywa i obraca sie za soba na ulicy

    • Katarzyna

      26 stycznia godzina 18:04

      W końcu ktoś coś mądrego napisał.Bo wszyscy wydali wyrok na męża.

    • Anonim

      26 stycznia godzina 19:53

    • olga

      01 lutego godzina 08:35

      Tez uwazam ze to bardzo dziwne ze matka NIE widzac dziecka przez trzy tygodnie,na pewno bardzo stęskniona nie mogła nawet z nim spedzic nocy .Uwazam ze powodem tej sytuacji był mąz i ona musiała się bac,tym bardziej ze niektorzy pisali ze mąz ją bił.Ja ich osobiscie nie znam,ale są ludzie ktorzy ich znają,i jedni piszą tak,a inni inaczej.Jednak po tak długiej rozłące z dzieckiem na pewno bym chciała z nim byc ,a z jakiegos powodu było to niemozliwe.

  3. K.

    25 stycznia godzina 15:06

    Też o tym pomyślałam. Strach. Każdy teraz wiesza na niej psy, że zostawiła dziecko, że niby kochanek oferuje nagrodę a ja myślę, że miała w domu piekło i tak bardzo bardzo mi jej żal 🙁

    • Ewa

      31 stycznia godzina 01:06

      A ja mysle, ze ludzie kazdemu zyciorys napisza… Znam te wiejskie monitoringi. O mnie tez ludzie gadali, ze jestem taka biedna, a maz mnie leje i sie do rozwodu szykuje. A prawda jest taka, ze ani na mnie, ani na dzieci nigdy reki nie podniosl, o rozwodzie nigdy mowy nawet nie bylo. Dla mnie jest wspanialym czlowiekiem, ale hieny wiejskie wiedzialy lepiej. Dodam jeszcze, ze powtarzanie takich rzeczy jest krzywdzace dla zony, meza, dzieci…. Jednak ludzie majac swoje zycie nudne wchodza z buciorami w cudze i na pewno nie maja na uwadze tego czy komus zaszkodza czy tez nie.

  4. Gosia

    25 stycznia godzina 15:40

    Myslę, ze policja wie dużo rzeczy,o których w prasie się nie pisze, podają tylko oficjalne informacje aby nie ujawniać spraw rodzinnych i dla dobra sprawy nie są upubliczniane. Gdy coś będzie oczywiste, na pewno zostanie ujawnione.

  5. Smutne

    25 stycznia godzina 16:02

    Jesli ludzie sie kochają to są za sobą i chcą być ze sobą niezależnie od sytuacji! Jeśli coś się psuje i przekracza wszelkie granice to czlowiek szuka rozwiazania i ratunku, a jesli go nie znajduje i widzi totalny bezsens i brak poprawy sytuacji to JEST JUŻ KONIEC! Od miłości do nienawisci jeden krok. Aby cos naprawić obydwie strony muszą współpracować i chcieć cos zmienić a jesli oboje nie pracują nad kryzysem to przychodzi moment, że lepiej się rozwieść niż nienawidzieć nie mogąc na siebie patrzeć.Nawet jesli któreś z nich chciało się rozwieść i ulożyć życie na nowo, to nie można mieć im tego za złe. Po prostu może sie nie udalo, różnica charakterów itd. itp.Ale tragedią jest to, że ta sytuacja być może doprowadziła do dramatu!!!Najbardziej żal mi tego biednego dziecka. Bo to ono najbardziej ucierpi w pszyszłości!!! Ma dopiero 5 latek. Potrzebuje mamy, potrzebuje aby go kochać, przytulać, czytać bajki ;-( Zresztą dziecko potrzebuje obojga rodzicow – każde z niż daje jakiś wzór. Oby Pani Grażyna się znalazła! Miejmy nadzieje, że to chwilowe nieporozumienie z tą całą sytuacją 🙁 Bo w przeciwnym razie to wielka tragedia ;-(

  6. Sara

    25 stycznia godzina 17:20

    Jasnowidz pierwy jak i drogi przeczuwa to samo -smierc.Ten jej maz ktory ponoc ja bil i siedzi w Angli ma teraz cieplutko.Jak ja znajda gdzies martwa bedzie wiadomo kto za tym stoi.Nie przebywala z dzieckiem bo jej maz byl agresywny? To nie jest wystarczajacy powod? Bala sie jego ciekawe ktora by chciala space pod jednym dachem z osoba ktora jest pelna zlosci.

    • Anonim

      26 stycznia godzina 10:08

      Nie bardzo rozumiem jak można wypisywać takie bzdury nie znając kogoś trzeba mieć nadzieje ze cała ta sytuacja się wyjaśni i nikogo nie oskarżać bo można bardzo kogoś skrzywdzić zapewniam ze Grażyna nie bała się męża jest moja koleżanka to bardzo odważna osoba zawsze uśmiechnięta pozytywnie nastawiona do życia myśle o niej każdego dnia i się modlę żeby się odnalazła.

    • Kinga

      26 stycznia godzina 18:10

      Jeżeli mąż był agresywny to jak można zostawić pięciolatka z takim ojcem ? Nigdy nie wiadomo kiedy agresja uderzy w kogoś innego…. W małe dziecko?Zbyt szybko został wydany wyrok na męża.

  7. Ktos

    25 stycznia godzina 17:48

    Jeśli to prawda, to musiał być niezłym terrorystą. Napewno bez powodu nie nocowała poza domem i to bez dziecka. Kazda matka chciałaby mieć dziecko przy sobie i napewno chciałaby go mieć przy sobie w tę jedną noc na którą pojawiła się w Polsce. Widocznie ktoś jej na to nie pozwolił!

    • Jjj

      02 lutego godzina 19:17

      Gdyby byl agresywny to nie zostawilaby z nim dziecka, a sama poszla spac do ojca.
      Nie rozstala by sie z synem na 2 tyg na okes swiat i nowego roku.
      Moze i maz pare razy sie wsciekl, ale nie dziwne, jak przyprawiala mu rogi z arabem

  8. Anna

    25 stycznia godzina 17:55

    Jak się czyta komentarze pod artykułami na temat zaginięcia Grażynko
    … Przerażające ile w nich nienawiści, jadu, złośliwości. Większość ma się za wzorowych katolików a z taką wyższością jedzie jak po burej suce po przyjacielu „arabie”, który oferuje pieniądze za informację. I po samej zaginionej. Wstyd mi za was. Dno i zaściankowość. Biedni bliscy Grażyny, którzy to czytają. W internecie nic nie znika. Jej synek kiedyś dorośnie i też być może to przeczyta. Puknijcie się w te puste łby

    • detektyw

      25 stycznia godzina 21:14

      Dno i zaściankowość? Poczekamy aż Grażynka się zaraz pojawi. Zobaczymy wtedy Anno jak przeprosisz rodzinę mężą, po którym tak obrzydliwie wszyscy tu jadą.

      • Anna

        25 stycznia godzina 22:53

        Jak sobie usprawiedliwiasz tak mowę nienawiści to ci współczuję. Już lecę przepraszać kogokolwiek :))) dno, beton i zaścianek!

      • Gość

        26 stycznia godzina 11:16

        Oby Grażyna się odnalazła, bo ma małe dziecko, które jej potrzebuje. A reszta nie jest Twoją sprawą, nie wchodź z butami w czyjeś życie

  9. kaja

    25 stycznia godzina 18:25

    Masakra jak można tak oczerniać mężaSami detektywi i jasnowidzeOgarnijcie się wstrętne ludziska

  10. myśliciel

    25 stycznia godzina 19:19

    Mąż terrorysta kontra arabski przyjaciel oferujący 100 tyś za jej odnalezienie. Dwoje jasnowidzów kontra policja, która nie widzi powodu żeby zatrzymać męża. Stawiam na to, że Grażyna żyje i mało tego ma się dobrze.

  11. .

    25 stycznia godzina 22:56

    Oho borzęckie szambo tu wybiło…

  12. Gość

    26 stycznia godzina 11:09

    Jeśli mąż się śmieje to Tylko źle o nim świadczy, bo sytuacja nie jest śmieszna. Nawet jeśli chcieli się rozstać, zawsze można to zrobić w miarę kulturalnie. Czasem rozstanie jest lepszym wyjściem, niż ciągłe awantury. Nie znam tych ludzi, tylko przejmuje się losem dziecka. Sama jestem matką i dla dziecka stracić mamę to najgorsze, co może być . Mam nadzieję że odnajdzie się całą i zdrowa. Nie nam oceniać jej życie. Każdy ma prawo dokonywać wyborów. Nie wchodzmy z butami w czyjeś życie. Jeśli ktoś może pomóc w poszukiwaniu niech to zrobi, a wszystkie złośliwe komentarze I hejt ozostawcie dla siebie. Pomyślcie o tym co przeżywa jej rodzina.

  13. Gość

    26 stycznia godzina 11:14

    Jeśli mąż się śmieje to Tylko źle o nim świadczy, bo sytuacja nie jest śmieszna. Nawet jeśli chcieli się rozstać, zawsze można to zrobić w miarę kulturalnie. Czasem rozstanie jest lepszym wyjściem, niż ciągłe awantury. Nie znam tych ludzi, tylko przejmuje się losem dziecka. Sama jestem matką i dla dziecka stracić mamę to najgorsze, co może być . Mam nadzieję że odnajdzie się całą i zdrowa. Nie nam oceniać jej życie. Każdy ma prawo dokonywać wyborów. Nie wchodzmy z butami w czyjeś życie. Jeśli ktoś może pomóc w poszukiwaniu niech to zrobi, a wszystkie złośliwe komentarze I hejt ozostawcie dla siebie. Pomyślcie o tym co przeżywa jej rodzina.Juz teorie sobie tworzycie,bo ktoś wyznaczył nagrodę.

  14. Gość

    26 stycznia godzina 11:17

    Oby Grażyna się odnalazła, bo ma małe dziecko, które jej potrzebuje. A reszta nie jest Twoją sprawą, nie wchodź z butami w czyjeś życie

  15. Renata

    26 stycznia godzina 11:29

    Borzeckie Świnie

  16. Anonim

    26 stycznia godzina 15:14

    Tak szybko wydaliście wyrok na męża, znając tylko kilka szczegółów,bardzo to przykre. Wiemy tyle ile podają media, z wyrokami i osądami należy poczekać. Współczuje rodzinie, mężowi również, bo to straszna sytuacja, w której się znaleźli. Oby sprawa szybko się wyjaśniła.

  17. Milka

    26 stycznia godzina 17:07

    To ze wyszla z domu i o ktorej wie tylko jej maz. Jezeli jej sie cos w drodze do ojca domu stalo i ze nikt z sasiadow nie slyszal to dziwne.byly zangazowane psy przeszkolone w jej poszukiwaniu ??? Policja kazdy wie jak pracuje maja duzo innych spraw na glowie. Jasnowidze moze racje moze nie to nie jest droga do odnalezienia kogos takie praktyki sa zagranica nie praktykowane . Moze jeszcze ksiedza z kropidlem w poszukiwaniu zatrudnic trzeba.Czasem ludzie cos wiedza i niechca powiedziec bo niechca stac za tym wszystkim a to wszystko utrudnia poszukiwania. Ci co cos w nocy z 3 na 4 stycznia slyszeli albo widzieli powini sie zglosic bo czlowiek nie przepada jak kamien w wode.

    • Ona

      26 stycznia godzina 20:04

      Dziwne ze nikt nic nie slyszal w nocy jak szla do ojca przeciez to tylko Borzecin a nie Nowy York kazdy zna kazdego nie latwo tak przepasc bez znaku.Ktokolwiek musial cos widziec albo slyszec ‼️

      • Mia

        27 stycznia godzina 17:17

        O ile z domu wogole wyszla. Moglo jej sie cos w domu stac dlatego nikt nic nie widzial i slyszal. Kamery w domu tez byly wylaczone a dlaczego bo bylo cos zaplanowane.Maz tez ma alibi nie ma a on ja widzial ostatni.na przesluchanie przylecial samolotem czyli jego Auto nie zostalo przeszukane. Podobno sie smieje z tego wszystkiego bo nie moga mu nic udowodnic bo takie prawo bez dowodow nie mozna nikogo oskarzyc. Prawda i tak kiedys wyjdzie na jaw i wtedy ten sie smieje kto sie smieje ostatni.

        • ..............

          27 stycznia godzina 19:32

          Też myślę, że raczej z domu nie wyszła. Nikt nie zostawia tak swoich rzeczy.To nie możliwe. Tym bardziej że na drugi dzień miała lecieć do Londynu. Nie rozumiem dlaczego kobieta też musiała u ojca nocować zamiast blisko dziecka w domu. A jeśli wyszła i jeśli coś by się stało to ktoś coś by słyszał. Broniłaby się, krzyczała czy cokolwiek.Byłyby jakieś ślady na zewnątrz. Od czwartku (zaginięcia) do poniedziałku (zgłoszenie) to wiele czasu aby coś wymyśleć. Tak sobie myślę, że zarówno w domu jak i w aucie mogą być ślady obecności tej kobiety bo w końcu razem korzystali pewno i z domu i z samochodu. A jeśli byłoby przestępstwo to nie musi być śladów krwi. Przepraszam za tak drastyczne już określenie ale nie wiem jak się dosłowniej wyrazić aby przekazać sens tego o co mi chodzi;-(

        • Jooa

          27 stycznia godzina 19:49

          Mając nieczyste sumienie byłby tak głupi by komentować w ten sposób całą sprawę? 😮 śmiać się, że mu nic nie udowodnią? Przecież to równoznaczne z przyznaniem się

    • Anonim

      27 stycznia godzina 22:55

      Chyba ze chce sam zniknąć i być nie odnalezionym

  18. Gość

    27 stycznia godzina 16:24

    Akurat jeżeli chodzi o jasnowidza p.Kamile to sprawdza się to co mówi. Wielu ludziom pomogła, jestem również na grupie ,, Zaginieni ” I trafność ma praktycznie 100 %. Obserwuję jak ludzie przesyłają podziękowania za pomoc. Czasami niestety odnajduje się już tylko ciało, to nie jest łatwe żyć z takim darem. Nie wszyscy wierzą w jasnowidza. Ja tez nie wszystkim jasnowidzom wierzę, natomiast wizjom P.Kamili wierzę. Ona sama często mówi, że chciałaby się mylić, niż przekazywać rodzinie najgorszą wiadomość.

    • Koleżanka z grupy zaginieni

      01 lutego godzina 10:58

      Popieram

  19. Anonim

    28 stycznia godzina 17:55

    Powiem tylko tyle gdyby zabijalo sie kobiety lub mezczyzn za to ze chca zakladac nowy zwiazek lub daza do rozwodu to byloby straszne wyludnienie to raz a dwa nikt nie prawa odbierac jikomu zycia ani nakazywac jak zyc kazdy ma do tego prawo bo nikt za nikogo zycia nie przezyje kazdy kroczy przez nie sam wg mnie kobieta nie zyje z tego co wynika przetargiem byl dom i dziecko szkoda tylko ze za taka cene

  20. Zszokowany

    29 stycznia godzina 12:00

    A ja przyjrzałbym się pewnej osobie, to ich wspólny znajomy na facebook, pod ich zdjęciami pisze dziwne komentarze typu „zazdroszczę” ” zrujnowanego serca” itp. A najdziwniejsze że na jego profilu ani razu nie udostępniony post o zaginięcie Pani Grażyny. Troszkę dziwne i nietypowe tym bardziej że dotąd na bieżąco komentował dodawane zdjęcia i jest ich znajomym z Borzęcina.

    • Nic Mnie Już Nie Zdziwi

      29 stycznia godzina 12:13

      Idąc twoim tokiem myślenia każdy kto nie udostępnia niczego o zaginionej jest podejrzany 🙂 a dziwne komentarze? Pokolenie, które wychowało się bez internetu w sieci czasem zachowuje się jak pies spuszczony z łańcucha 😉

      • Zszokowany

        29 stycznia godzina 13:02

        Ja nie napisałem że każda. Ja tylko wyraziłem opinie konkretnie w stosunku do jednej osoby. Czytajac komentarze tej osoby aż „kipiało” zazdrością. Tyle w tym temacie.

      • Zszokowany

        29 stycznia godzina 13:14

        Proszę czytać ze zrozumieniem;) ja wyraziłem opinie tylko do jednej konkretnej osoby, której komentarze aż „kipiały” zazdrością. Ponadto gdy jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte to powinno się wszystko brać pod uwagę. Tyle w temacie. Pozdrawiam

    • Oh

      31 stycznia godzina 00:57

      Nie ma takich komentarzy….

  21. Kasia

    01 lutego godzina 18:57

    Jest pod zdjeciem gdzie Grazyna trzyma roze a maz siedzi obok na profilu meza.

  22. anonim

    05 lutego godzina 16:48

    mąż mowił ze miała problemy zdrowotne i dlatego nie chciała jechać samochodem i dlatego została W Anglii ….

  23. Wiesniaczka

    07 lutego godzina 01:33

    Tym bardziej dziecka bym nie oddala. Chocby sie znecal nade mna, grozil itd nie oddalabym dziecka. Nie oceniam jej, nie znam i roznie bywa ale dziwna sprawa dzieckiem, z mezem mozna sie klocic, wyzywac, rozwodzic, schodzic, ale dziecko mu zostawila i wciaz planowala zostawic jesli na noc wybierala sie gdzies indziej..

  24. Karina

    11 lutego godzina 22:02

    Juz myslalam, ze tylko ja zwrocilam uwage na te dziwne komentarze.. Od razu daly mi do myslenia i zaczelam przegladac komentarze pid pistami o zaginieciu, aby sprawdzic, co tez ow pan ma do powiedzenia na ten temat. I znalazlam jeden komentarz.. P. Kuliszewski niedlugo po zaginieciu zony dodal jakis post (link nie dziala wiec nie wiadomo, co tam bylo, ale pewnie jakies info o zaginieciu, bo niektorzy reagowali smutna miną), a pan od dziwnych komentarzy o zazdrosci skomentowal mniej wiecej „Co tu dodac? Pozdrawiam 🙂 „. Delikatnie mowiac tez mnie to zszokowalo, bo jakto? Ich znajomy, zaraz po zaginieciu wypisuje mezowi usmiechniete minki w komentarzu?? Dziwna sprawa.. Moze to jest jakis trop? …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Vistula
Akces
Góra