
To będzie historia ziemi brzeskiej opowiedziana ciekawie, bez zbędnego patosu, ale pięknym i zarazem przystępnym językiem. W grudniu zaplanowano premierę książki Marka Kołdrasa „Z dziejów Ziemi Brzeskiej”. Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny, oraz nauczyciel akademicki i regionalista pracuje nad nią od dwóch lat. Książka powstaje na zlecenie Wydawnictwa „Regis”.
Dziś na Portalu Bochnia z Bliska prezentujemy fragmenty tej historycznej publikacji przekazane nam przez autora książki.
Neolityczne naczynia, dania, sztuka i ubrania
Neolityczna migracja rolników z południa przyniosła nie tylko nowy sposób życia, ale także zaawansowane technologie, w tym produkcję ceramiki. Umiejętność lepienia i wypalania naczyń z będącą ważnym elementem kultury, odgrywała istotną rolę w życiu, ale prawdopodobnie też w sferze duchowej i rytualnej. Ważnym stanowiskiem neolitycznym jest zespół osadniczy w Gwoźdźcu w gminie Zakliczyn, najstarsza osada kultury ceramiki wstęgowej rytej w Polsce.
Sztuka rąk
Rozwój ceramiki był związany z potrzebami pierwszych rolników. Naczynia formowano ręcznie, a glina często mieszana była z dodatkami, co zwiększało ich wytrzymałość i odporność na wysokie temperatury. To przyczyniało się do trwałości i poprawiało funkcjonalność wyposażenia kuchni i spichlerza. Ludzie znali wcześniej sposoby na przenoszenie wody, jednak nie były one ogniotrwałe. Gliniane naczynia zmieniły ich życie, umożliwiając łatwe gotowanie, co stanowiło alternatywę dla pieczenia. Ceramika neolityczna na Ziemi Brzeskiej charakteryzowała się różnorodnością form i dekoracji. Wśród znalezionych artefaktów są zarówno proste naczynia codziennego użytku, jak i bogato zdobione formy o funkcjach rytualnych, z dekoracjami.
Wytwarzanie naczyń w neolicie charakteryzował prymitywizm; mniejsze formowano z jednego kawałka gliny. Większe powstawały przez przylepianie do dna glinianych wałków lub szerszych taśm. Po uformowaniu wygładzano je lub zdobiono ornamentem rytym przy pomocy patyka lub kości. Zróżnicowanie zdobień stanowi podstawę wyróżnienia grup terytorialnych i faz chronologicznych.
Szlaki gliny i ognia
W Gwoźdźcu odkryto liczne fragmenty ceramiki, które pozwoliły badaczom na zrekonstruowanie wielu aspektów życia ówczesnej społeczności. Jak można się dowiedzieć z obszernego opracowania podsumowującego badania w tej miejscowości przy wytwarzaniu ceramiki korzystano tu z lokalnych surowców ilastych. Jako domieszki używano rozdrobnionego materiału roślinnego i piasku. W przypadku form cienkościennych lub średniościennych po uformowaniu kształtu wygładzano i wykańczano powierzchnie. Naczynia grubościenne pozostawiano chropowate. Sam proces wypału był zróżnicowany. Garnki większe i grubościenne, posiadające ścianki o barwie pomarańczowej, zazwyczaj mają ślady wypału ze swobodnym dostępem powietrza. Zaś naczynia cienkościenne, o barwie brunatnej czy szarej, częściej posiadały cechy wypału z ograniczonym dostępem powietrza. Wypał mniejszych naczyń przeprowadzano w zagłębieniach. Ceramikę grubościenną poddawano obróbce w piecowiskach, wydrążonych w lessie. Analizy materiałów pozwoliły na dokładne zbadanie surowców. Fragmenty naczyń importowanych znalezionych w Gwoźdźcu pochodziły z obszaru Kotliny Šariš i Niziny Wschodniosłowackiej. Tutejsza osada funkcjonowała nieprzerwanie przez nieco ponad 200 lat od około 5300 p.n.e. Co ciekawe, w tym okresie wystąpiły wszystkie style dekoracji naczyń, znane wcześniej z dorzecza górnej Wisły.
Wypalone świadectwa i symbolika zwierzęca
Sporo fragmentów ceramiki archeolodzy znaleźli także w położonych o sześć km bliżej Brzeska Biesiadkach w gminie Gnojnik, podczas badań prowadzonych w związku z budową wodociągu. Tam odkryto ponad 50 fragmentów naczyń pozyskanych z dwóch badanych obiektów. Fragmenty zaliczone do zbioru naczyń stołowych, czyli cienkościennych, stanowiły 49% znalezisk. A ceramika kuchenna, czyli grubościenna, resztę. Prawie jedna trzecia zbioru zawierała fragmenty ze zdobieniami. Ceramika w neolicie była jednak nie tylko narzędziem codziennego użytku, ale również nośnikiem symboliki i elementem rytuałów religijnych. Naczynia były często dekorowane skomplikowanymi wzorami. Sugeruje to, że mogły pełnić funkcje związane z wierzeniami i obrzędami religijnymi. Na przykład ucho naczynia z Gwoźdźca mogło nawiązywać do wierzeń związanych z płodnością, ochroną, czy kultem przodków. Znaleziony tam fragment naczynia posiada zoomorficzną część, stylizowane na głowę owcy lub kozy. Widoczne jest trójkątne ukształtowanie „pyska”, z pionowym przekłuciem, nalepionego na brzusiec naczynia. Od niego ku górze odchodzą dwa „rogi”. Znalezisko świadczy o wysokim poziomie zaawansowania artystycznego oraz o znaczeniu, jakie pierwsi rolnicy nadawali symbolice zwierzęcej. Podobne przedstawienia znane są z innych europejskich stanowisk, jak Bad Nauheim w Niemczech czy Bylany w Czechach. W Polsce jedyny przykład tego typu zdobienia pochodzi z Miechowic.
Menu od pszenicy po leszczynę
Fragmenty ceramiki z Gwoźdźca zostały poddane analizom chemicznym lipidów. Dzięki nim ustalano, jakie pożywienie trafiało do naczyń. Wśród szczątków roślinnych często i stosunkowo obficie zachowały się pozostałości zbóż. Głównym uprawianym zbożem była pszenica płaskurka, przy niewielkim udziale pszenicy samopszy. W kolejnej fazie pojawia się jęczmień zwyczajny. Być może uprawiany był na niewielką skalę. Według niektórych opinii z literatury przedmiotu jęczmień w początkowych fazach neolitu mógł występować wśród pszenicy jako chwast. Ponadto w badanych źródłach obecne były nasiona grochu zwyczajnego i lnu. Jak wynika z badań podstawą pożywienia roślinnego były produkty rolne, czyli zboża i rośliny motylkowe. Badania izotopowe wskazują na wysokie poziomy białek roślinnych w diecie. Ziarno zbóż przeważnie rozcierano na mąki lub obtłukiwano na kasze. Rośliny motylkowe uprawiane były na nasiona, paszę lub siano. Roztarte nasiona grochu, bogate w białko, mogły być dodawane do mąki przy wypieku chleba. Len mógł być wykorzystywany jako roślina olejo- i włóknodajna. Z nasion tej rośliny otrzymywano olej jadalny. Dokonano także odkrycia pozostałości tłuszczów organizmów słodkowodnych. Wskazuje to, iż badana społeczność korzystała z zasobów środowiska wodnego w otoczeniu osady. W materiałach archeologicznych z Gwoźdźca znalazły się też pestki owoców jabłoni dzikiej. Są one rzadko spotykane w rodzimych materiałach archeologicznych. Jabłka mogły być spożywane na surowo, jak i przechowywane w stanie suszonym. Gatunkiem leśnym dostarczającym jadalnych owoców była leszczyna. Smaczne orzechy nadają się do bezpośredniego spożycia. Mogły być też cennym źródłem energii w zimie. Spalone fragmenty łupin w Gwoźdźcu mogą wskazywać, że spożywano je także po uprażeniu. Mogły jednak także dostać się do paleniska jako pokonsumpcyjne odpadki. W celach spożywczych mogły być użytkowane także nasiona komosy białej oraz ziarniaki traw dzikich: włośnicy sinej, chwastnicy jednostronnej i różnych gatunków stokłosy. Prawdopodobnie zjadano zielone części szczawiu i rdestu. Do rozmaitych celów, w tym leczniczych, mogła być wykorzystywana mięta polna lub nadwodna. Szczątki ostatnio wymienionych gatunków wystąpiły, choć nielicznie, na jednym ze stanowisk w Gwoźdźcu.
Dom na osi czasu
O sposobie gospodarowania w osadzie świadczy analiza gospodarstwa pierwszych rolników. W Gwoźdźcu jeden z przebadanych domów miał 23 m długości i 6 szerokości.

Datowania radiowęglowe w połączeniu z wynikami analizy stylistycznej ceramiki wskazują na jego funkcjonowanie w okresie około 90 lat. W sumie przestrzeń całego gospodarstwa z najstarszej fazy obejmowała obszar o wymiarach 40 na 17m. Na nim ulokowano domostwo otoczone jamami gospodarczymi. Najintensywniej użytkowana była powierzchnia do 30 m na wschód od budynku. Tu ulokowano zarówno obiekty zagłębione, jak i naziemne zadaszone w postaci dachu podpartego słupami. Południowa strefa domu, od strony wejścia i strychu czy spichlerza, związana była głównie z przechowywaniem ziarna. Prawdopodobnie natomiast świeżo ścięte zboża składowano w wydzielonym miejscu, na północny-wschód od domu, pod zadaszeniem. Po zachodniej stronie budynku aktywność ograniczona była do przygotowania pożywienia. Właściwie nie korzystano z przestrzeni od północy. Wschodnia była użytkowana najbardziej intensywnie i różnorodnie. Tuż przy domu, przy południowo-wschodnim narożniku wykopano jamy, służące do przechowywania i przetwarzania produktów.

W połowie długości ściany był duży obiekt do przygotowania pożywienia i gotowania potraw z paleniskiem i miejscem obróbki produktów pochodzenia zwierzęcego. W tej samej linii, około 2 m na wschód, usytuowano jamę z fragmentami kamieni żarnowych, a także miejsce obróbki skór i drewna.
Ceramiczna enigma
W obiekcie należącym do obejścia największego domu natrafiono na fragment nogi – plastyki antropomorficznej. Zachowała się cała stopa, wraz z dolną częścią podudzia. Wykonanie odznacza się realizmem i precyzyjnością. Przy pomocy krótkich nacięć zaznaczone zostały wszystkie palce oraz ich asymetryczne ukształtowanie, charakterystyczne dla prawej stopy, a także pięta. W dolnej części podudzia, umieszczono poziome linie ryte, będące zapewne odwzorowaniem bransolety. Wnętrze przedmiotu jest puste, a wlot o kształcie litery „D” sugeruje obecność wewnętrznego szkieletu, być może drewnianego, na którym mogła być budowana cała forma. Omawiany zabytek wykonany został z masy ceramicznej z domieszką organiczną.

Tak wierne odtworzenie wyglądu stopy ludzkiej nie znajduje analogii wśród plastyki antropomorficznej tej kultury. Biorąc pod uwagę morfologię zabytku, obecność otworu sugerującego istnienie swego rodzaju szkieletu, wspomagającego budowę i utrzymanie kształtu do momentu wypału oraz jasne przesłanie znaczenia zarówno prawej, jak i lewej stopy, trudno wyobrazić sobie, aby stanowił on jedynie element naczynia. Można przypuszczać, że omawiany fragment należał do większej figury. Zabytek jest osobliwością. Bo choć przykłady przedstawień nogi ludzkiej, pustej w środku, pochodzą z kilku stanowisk z tego okresu na Węgrzech, Słowacji, w Czechach i we Francji, to są jednak znacznie bardziej schematyczne. biorąc pod uwagę, że sztuka w tym okresie łączyła się z praktykami religijnymi można założyć, że noga z Gwoźdźca była częścią przedmiotu związanego z kultem. Prawdopodobnie to kończyna kobieca, gdyż zazwyczaj bóstwa płodności miały w tym okresie postać żeńską. Po siedmiu tysiącach lat w ziemi noga ujrzała światło dzienne niemal cudem. Zabytek zalegał na niewielkiej głębokości. Gdyby właściciel gruntu zrezygnował z koni i przesiadł się na traktor, głębsza orka zniszczyłaby dzieło rąk artysty sprzed lat.
Biżuteria świadectwem kontaktów
Do ciekawszych znalezisk glinianych należą fragmenty dwóch bransolet, zdobionych ornamentem rytym. Natrafiono na nie w jamach osadowych. Pierwsze trzy fragmenty jednego egzemplarza to niewielkie, łukowato wygięte, wałeczkowate odcinki. Na powierzchni zewnętrznej, umieszczona została pojedyncza linia ryta. Pierwotnie przedmiot mógł mierzyć ok. 7 cm średnicy, 13-15 mm szerokości. Bransoletę wykonano z tłustej masy ceramicznej. Tego typu okazy występują przede wszystkim na terenie Słowacji. W kolejnym obiekcie, przy domu z trzeciej fazy rozwoju osady znaleziono trzy pasujące do siebie fragmenty drugiej bransolety. Zachowane elementy tworzą odcinek o długości 5 cm.

W odróżnieniu od pierwszego ze znalezisk była to forma taśmowata Wykonana z tłustej gliny była zdobiona na zewnętrznej powierzchni kombinacją wielokrotnych, łukowych linii rytych i punktów nutowych. To dość rzadki zabytek. Na terenie Polski fragment podobnej biżuterii znaleziono tylko na stanowisku w Brzeziu. Przypuszczać można, że przedmioty te stanowią naśladownictwo bransolet i naramienników wykonanych z muszli małży, występujących głównie w inwentarzach grobowych na terenie Niemiec, Słowacji i Czech.
Ciężarki czasu, nici przeszłości
W jednej z jam powstałych po wydobyciu gliny na wyklejenie ścian długiego domu w Gwoźdźcu odkryte zostały niewielkie “jajowate” przedmioty z dziurkami. Jak relacjonuje Agnieszka Kukułka okazały się one ciężarkami, wykorzystywanymi w neolitycznym krośnie. Pradziejowy warsztat tkacki miał konstrukcję pionową, a nici osnowy obciążane były ciężarkami. Dzięki temu przez naprężone nici można było przeplatać wątek i tkać materiał. W pobliżu ciężarków znaleziono też fragmenty glinianych przęślików, czyli przedmiotów służących do przędzenia. Prawdopodobnie po wschodniej stronie domu miała swe stanowisko neolityczna tkaczka.

Ciężarki z Gwoźdźca miały podobną formę i wielkość, co świadczyć może o tym, że stanowiły wyposażenie jednego krosna. Pojedyncze zabytki tego typu znane są z innych osad wczesnych rolników, natomiast znalezisko kompletu to niezwykła rzadkość. W Gwoźdźcu pozyskano osiem egzemplarzy, dających się zrekonstruować niemal w całości ciężarków oraz liczne drobne fragmenty kolejnych. Wszystkie wykonano z masy ceramicznej, z domieszką sieczki roślinnej i drobnych grudek gliny lub być może szamotu. Z tej samej jamy wydobyto cztery dwustożkowate przęśliki. Istnieje teoria, że początki rolnictwa łączą się z potrzebą zdobycia wełny owiec czy tkanin z lnu i bawełny. I choć owce rzeczywiście były po kozach i psach pierwszym udomowionym zwierzęciem, to już len zaczęto jednak uprawiać później niż zboża. Jared Diamond twierdzi, że przejście człowieka na gospodarkę rolną było „największym błędem ludzkości”. Argumentuje, że spowodowało spadek jakości życia. Ludzie przyjęli mniej zróżnicowaną dietę, co prowadziło do deficytów żywieniowych. Rolnicy byli narażeni na niedobory witamin i minerałów, w przeciwieństwie do zbieraczy, którzy mieli dostęp do szerokiej gamy pokarmów. Rolnictwo zapoczątkowało powstanie nadwyżek żywności, co umożliwiło tworzenie złożonych społeczeństw. To doprowadziło do powstania elit i nierówności społecznych. Praca rolnika była też znacznie intensywna i czasochłonna niż życie łowcy-zbieracza, który spędzał mniej czasu na zdobywaniu pożywienia, co powodowało, że zostawało go więcej na rekreację.

Marek Kołdras – dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny, oraz nauczyciel akademicki i regionalista, pochodzący z Brzeska. Pracował dla Radia Kraków, Radia MAKS, Radia ESKA, Radia RDN, Radia WPNA w Chicago i Wietrznego Radia w Chicago. Publikował m. in: w Polityce i Wprost, TEMI, a także w branżowym miesięczniku dla dziennikarzy Press i w tygodniu ALFA w Chicago. Współpracował z Telewizją Kraków i TVN. Znany z zaangażowania w dokumentowanie historii regionalnej przez filmy dokumentalne, teksty i audioprzewodniki. Jego produkcje, takie jak Dzbany piany o historii piwowarstwa czy trylogia Łowczówek 14, Operacja 15 i Niepodległość 18, łączą pasję do historii z umiejętnością opowiadania wciągających narracji. Aktywnie uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych, organizując „Wieczory z dokumentem”, podczas których prezentuje swoje filmy i angażuje społeczność w dyskusje o historii. Nagrodzony Srebrną Kaczką – nagrodą prezydenta Tarnowa za rzetelne prezentowanie tematyki samorządowej, Tarnowską Weną – w uznaniu rzetelności, obiektywizmu i profesjonalizmu dziennikarskiego, wierności zawodowej misji oraz twórczego zaangażowania w sprawy regionu, Honorowa Nagrodą Tarnowskiej Fundacji Kultury w kategorii Media za indywidualny wkład w dzieło rozwoju regionu, kilkakrotnie nominowany w kategorii Kultura do tytułu Osobowość Roku Gazety Krakowskiej. Jego działalność przyczynia się do popularyzacji lokalnego dziedzictwa i wzmacnia tożsamość regionalną. Od połowy ubiegłego roku na zlecenie Wydawnictwa Regis pracuje nad opracowaniem Dziejów Ziemi Brzeskiej.









































