Kultura

Odnowili cmentarze wojenne – relacja Wojtka Salamona z wyprawy na Wołyń DUŻO ZDJĘĆ

fot. Wojtek salamon

Minęło już trochę czasu, kiedy jak co roku w pierwszych dniach sierpnia wyruszyła z Bochni w kierunku Ukrainy grupa wolontariuszy, by na terenie Wołynia uczestniczyć w porządkowaniu cmentarzy wojennych z okresu I wojny światowej, na których spoczęli Legioniści marszałka Piłsudskiego. Ale nie tylko, bowiem w kręgu zainteresowań znalazły się cmentarze, na których pochowano polskich policjantów i ludność cywilną zamordowaną podczas ataków nacjonalistów ukraińskich na tym terenie w latach dwudziestych ubiegłego wieku.

W tegorocznej eskapadzie wzięła udział szóstka bochnian, wśród których najmłodsza uczestniczka Wirginia miała aż 11 lat. Kierując się w stronę granicy przekroczono ją na sympatycznym przejściu w Dołhobyczowie gdzie po szybkiej odprawie (tylko pół godziny wielka radość) grupa ruszyła na północny wschód w kierunku Kowla mijając po drodze ruiny dawnych kościołów.

Nieco historii

Jarek- skarbnica wiedzy o Wołyniu w tym miejscu rozpoczął swoistą terenową lekcję historii. W tym mieście o wielowiekowej historii znajdują się dwa polskie cmentarze. Na pierwszym położonym w centrum straszą zaniedbane i częściowo poniszczone polskie kwatery, wśród których bielą malowań wyróżniają się odnowione i zadbane groby polskich żołnierzy z I wojny światowej i policjantów poległych w czasie walk z nacjonalistami. Opiekuje się nimi Towarzystwo Kultury Polskiej w Kowlu. Drugi cmentarz na tzw. Górze zawiera mogiły naszych legionistów poległych podczas walk w 1915 roku. Miał sporo szczęścia, bo w ostatniej chwili został uratowany przed unicestwieniem i po odnowieniu pięknie się prezentował się w promieniach sierpniowego słońca, czego nie można powiedzieć o sąsiadującej z nim kwaterze żołnierzy austriackich ginącej w gąszczu drzew i krzewów. Kowel jest też historycznym początkiem gehenny rodaków, którzy na tutejszej stacji kolejowej rozpoczynali zsyłkę na Syberię.

Pierwsze ustalenia

Letni dzień zbliżał się do końca, więc szybko na ile pozwoliły tamtejsze drogi bochnianie udali do celu – wsi Kostiuchnówka gdzie w budynku „Centrum Dialogu” komendant obozu druh Jarosław z Chorągwi Łódzkiej udzielił przybyszom tradycyjnej staropolskiej gościny. Jeszcze przed kolacją odbyły się pierwsze rozmowy dotyczące koniecznych do przeprowadzenia prac przy obiektach cmentarnych, które mogły być wykonane przez przybyłych bochnian. Po długich wieczornych pogaduchach i ożywczym śnie rankiem, podczas apelu zostały rozdzielone zadania dla poszczególnych zastępów w tym i dla zastępu piątego II Brygady, bo taką nazwę przyjęli nasi wolontariusze, dołączając tym samym do uczestników obozu harcerskiego. Najważniejszym zadaniem było wykonanie niezbędnych prac porządkowych na cmentarzu w Przebrażach, na którym znajdują się pochówki ludności cywilnej oraz partyzantów z Armii Krajowej walczących z nacjonalistami Banderowskimi podczas pogromu ludności polskiej na Wołyniu w roku 1943 roku, a także pomoc harcerzom przy naprawie uszkodzonych mogił na cmentarzu legionowym znajdującym się w tzw. Polskim Lasku.

Cenne wsparcie

Rzeczywiście wyznaczone prace przekraczały możliwości fizyczne i techniczne harcerzy, więc korzystając z doświadczenia Mariusza i sił Jarka, Patryka i Wojtka w ciągu całego dnia udało się naprawić wszystkie uszkodzone nagrobki. Tu też dotarła do naszych wolontariuszy informacja o przewidywanej wizycie marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego w Kostiuchnówce, podczas której przewidziano zwiedzanie znajdujących się nieopodal polskich cmentarzach. Wydaje się, że nadchodząca wizyta VIP-ów jest swojego rodzaju ukłonem w stosunku do harcerzy Łódzkiej Chorągwi ZHP, którzy od 1998 roku nieprzerwanie w okresach wakacyjnych prowadzą prace na tych nekropoliach.

Biało-czerwone wstążki

Następnego dnia rano jadąc do Przebraża odległego o ponad 70 km grupa skręciła na starą drogą i dotarła do Wołczecka gdzie na tamtejszym cmentarzu wśród szumiących sosen znajduje się kolejna kwatera polskich legionistów, dzięki kobiecym i dziecięcym dłoniom Doroty i Wirginii sprawnie ozdobiono biało-czerwonymi wstążkami wszystkie nagrobki na zakończenie wspólnie odmawiając modlitwę za poległych żołnierzy. Po kolejnej godzinie spędzonej w samochodzie ukazała się wieś Przebraże gdzie na skraju lasu w otoczeniu pól słoneczników znajdował się polski cmentarz – cel podróży. Po szybkiej ocenie koniecznych do wykonania prac wszyscy bezzwłocznie ruszyli do zajęć. Koszenie trawy malowanie ogrodzenia i podstaw nagrobków sprzątnięcie starych zniczy przy pracy czas szybko mijał, bo każdy spieszył się spoglądając na ciemne chmury pojawiające się na horyzoncie. O zmierzchu nastąpił powrót do obozu szybka kolacja i długi wieczór wykorzystany na rozmowy z przyjaciółmi z Łodzi niewidzianymi od roku, którym towarzyszył odgłos padających kropli deszczu z czasem przemieniających się w solidną ulewę.

Zmiana planów

Zmiana aury wymusiła również zmianę planów, więc, zamiast jechać na cmentarz udano się na teren obozu, aby spełniając prośbę komendanta pomóc w demontażu konstrukcji bramy wjazdowej uszkodzonej przez ponadgabarytowe pojazdy leśników. Patrząc na obiekt zastanawiano się nad kolejnością rozbiórki konstrukcji, która nie dość, że była wysoka to jeszcze częściowo zbutwiała. Ale i tu dzięki pomysłowości Mariusza i Jarka sprawnie udało się rozwiązać problem i w kilka godzin później uszkodzone elementy leżały zdemontowane i pocięte na ziemi. Korzystając z przerwy w opadach wybrano się na poszukiwanie miejsca zwanego „Redutą Piłsudskiego” gdzie do tej pory w ziemi można znaleźć pozostałości po legionowych umocnieniach. Pod wieczór na rzucone hasło „idziemy do Lasku Saperów” cześć grupy pomaszerowała do lasu szukając tego historycznego miejsca wśród leśnej gęstwiny. W ostatnich promieniach zachodzącego słońca udało się cudem odnaleźć obelisk upamiętniający to historyczne miejsce.

Uroczyste nabożeństwo

15 sierpnia w obozie odbyła się msza polowa, po której resztę dnia poświęcono na zwiedzanie okolic i wizytę w Maniewiczach gdzie niezwykle gościnny polski ksiądz Andrzej Kwiczala powiadał o remoncie świątyni i terenu wokół obiektu, na którym znajduje się cmentarz i kwatery I wojenne, a także o planach zawiązanych z remontem odzyskanego klasztoru o.o. Kapucynów (z 1730 r) w Lubieszowie. Jak wspomniał na samo zabezpieczenie dachu potrzeba ponad 90 tys. zł. Może rodacy zechcą pomóc? WESPRZYJ REMONT ŚWIĄTYNI

Ego te absolvo

W piątek przy dobrej pogodzie udało się dokończyć prace na Przebraskim cmentarzu i wieczorem przy wojskowej nekropolii w Polskim Lasku uczestniczyć w spektaklu- monodramie Huberta Kudłacza zatytułowanym ”Ego te absolvo” opartym na dziennikach ks. Józefa Panasia – kapelana i żołnierza legionów i jednocześnie założycielu tego cmentarza. Wśród widzów pojawili się przedstawiciele polskich parlamentarzystów z marszałkiem Stanisławem Karczewskim na czele. W sobotę odbyły się główne uroczystości, na które złożyła się msza polowa i złożenie wiązanek kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym poległych żołnierzy, rozmowy z gośćmi i panelowe dyskusje toczące się w całym obozie prócz jednego namiotu, którego mieszkańcy pośpiesznie się pakowaliby zaraz po wspólnym obiedzie wyruszyć w drogę powrotną do Bochni. Pożegnaniom towarzyszyły wielokrotnie wypowiadane słowa, do zobaczenia w przyszłym roku…

Wojtek Salamon – jeden z uczestników wyprawy zorganizowanej przez Jarosława Przybyło.

W wyprawie wzięli udział także: Patryk Salamon, Dorota Gierek, Wirginia Gierek, Mariusz Rudnik.

Parafia Zesłania Ducha Świętego w Maniewiczach
ul. Gałana 12b
44601 Maniewicze, Wołyń – Ukraina
ING Bank Śląski
PLN 66 1050 1490 1000 0022 7239 8286
USD 62 1050 1490 1000 0022 3431 5188

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Anonim

    21 września godzina 08:44

    Wielkim nieobecnym tej wyprawy jest Krzysiek Przybyło. Najcięższe prace wyburzeniowo – budowlane to jego domena podczas każdej z wypraw, których było już 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra