
Także w piątkowe popołudnie oświadczenie w sprawie ostatniej sesji RM w Bochni wydali radni Klubu Reaktor B7. W zamieszczonym wpisie odnieśli się do odrzucenia projektu zmian w budżecie, zamieszania wokół mandatu Macieja Gawędy. Ironicznie komentowali także dociekania radnych w sprawie zmiany operatora zajmującego się wywozem śmieci w Bochni.
Kolejna sesja Rady Miasta za nami i kolejne zaskoczenia, których byliśmy świadkami. Przede wszystkim oberwało się projektowi zmian w budżecie na rok 2026, który został odrzucony głosami nieformalnej „Koalicji 26 marca” (14 głosów przeciw, 6 za, 1 wstrzymujący się). Niestety, to nie jest tylko kolejny odrzucony projekt uchwały. To głosowanie może znacząco utrudnić (oby tylko) realizację wielu zadań – piszą na Fb przedstawiciele Reaktora B7.
Radni poinformowali, że „odbyło się też kolejne posiedzenie „śmieciowej komisji śledczej”. Za nami pytania dotyczące kursowania pojazdów, dni wywozu, mieszania i prasowani śmieci, ważenia pojazdów oraz dokumentacja fotograficzna wiat śmietnikowych”.
Za miesiąc pewnie pojawią się pytania o ciśnienie w kołach pojazdów, zapach płynu do spryskiwacza i karty zdrowia pracowników – ironizowali przedstawiciele Reaktora B7 – przypominając, że przez lata gdy obowiązywała poprzednia umowa, nie odbyła się ani jedna tego typu „komisja”. Teraz – już dwie w ciągu dwóch miesięcy.
W oświadczeniu jest też wzmianka o próbie wyjaśnienia przez przewodniczącego sytuacji z kwietniowej sesji. ZOBACZ
„Jedna z urzędniczek po kolejnej próbie przedstawienia wyjaśnień, nie będąc do końca wysłuchaną, pełna emocji opuściła salę. Salę obrad opuścili też burmistrzowie, a po nich w geście solidarności wyszli również pozostali urzędnicy. Podobnie jak poprzednio w przypadku pani Skarbnik Miasta – nie ma naszej zgody na prowadzenie obrad w atmosferze przesłuchań i personalnych ataków na pracowników urzędu”.
Na sam koniec radni odnieśli się do wniosku o wygaszenie mandatu radnego Macieja Gawędy podkreślając, że procedura ta budzi ich głęboki sprzeciw.
Przewodniczący Rady Miasta na podstawie listu w którym zarzucono Maciejowi złamanie prawa, nadał sprawie bieg w komisji prawa. Maciej dowiedział się o istnieniu listu 2 tygodnie po jego wpłynięciu – z artykułu prasowego. Nie poproszono go o żadne wyjaśnienia, które on sam złożył dopiero na sesji Rady Miasta, gdzie wykazał niezbicie, że prawo nie zostało złamane w najmniejszym stopniu a sam zachował się etycznie obejmując mandat radnego – czytamy w oświadczeniu.
Na koniec radni Reaktora B7 podzielili się refleksją
„Zastanawiamy się, czy nie lepszym pomysłem byłoby referendum za odwołaniem Rady Miasta? Bo czy na pewno chcemy miasta, gdzie władza uchwałodawcza robi wszystko, by torpedować działania władzy wykonawczej?”










































