- REKLAMA -
- REKLAMA -
Wydarzenia

Bochnia. Jest petycja do burmistrza o zaprzestanie koszenia trawników i zmianę modelu zarządzania miejską zielenią

- REKLAMA -

229 osób podpisało się pod petycją, która dziś trafi do bocheńskiego magistratu. Apel został przesłany także do redakcji portalu bochniazbliska.pl. Obecny model zarządzani zielenią jest destrukcyjny dla miejskiego środowiska, a maniera wpisywania do umów z wykonawcami liczby koszeń to archaiczny sposób myślenia o otoczeniu – pisze Irenausz Cichy, autor petycji.

Poniżej pełna treść petycji, która została wysłana także do przewodniczącego RM w Bochni oraz starosty Adama Korty

PETYCJA

„O zaprzestanie koszenia trawników w Bochni oraz zmianę
modelu zarządzania miejską zielenią”.

Zmieniający się klimat, susza (kseryzacja), toksyzacja środowiska, dla roślin egzystujących w warunkach miejskich to poważne zagrożenie, a przed miastami i ich mieszkańcami to nowe wyzwania.
Trawy i cała roślinność, pozbawiana odpowiedniego nawodnienia i pielęgnacji wysychają. W środowisku, najprościej mówiąc brakuje wody. Sporo starszych drzew, młode nasadzenia oraz krzewy na terenach miasta nie są w stanie sobie poradzić z powodu obniżających się wód gruntowych i z braku opadów. Sposobem na poprawę retencji i zatrzymanie wody w glebie jest właśnie ograniczenie koszenia trawników. Na taki sposób pozyskiwania wody opadowej decyduje się wiele miast nie tylko w Polsce. Zamiana betonu na łąki kwietne, ograniczenia koszeń i wprowadzenie nowoczesnego i proekologicznego modelu zarządzania miejską przyrodą to inwestycja w bezpieczną przyszłość miasta.

W Bochni największy problem jest na terenach zieleńców osiedlowych. Trawa najczęściej już podczas pierwszego koszenia jest wykaszana do samego gruntu i zazwyczaj zanim zdąży się wysiać, czyli nie jest ona w stanie się zregenerować i wzmocnić, a taki sposób wykaszania jest
dla niej niszczący. Reszty dopełnia palące słońce, które najzwyczajniej wypala trawę. W takich warunkach mogą jedynie przetrwać chwasty, które po wykoszeniu zaczynają się rozrastać i dominować w środowisku.

Skoszone trawniki przyspieszają proces parowania wody i niejednokrotnie stają się pustynnymi placami, których dodatkowe i częste koszenie (często już tylko resztek traw), wznieca tumany kurzu, pogarszając jakość powietrza. Nisko skoszona trawa wystawiona na żar słońca praktycznie nie ma szansy na przetrwanie, czego efektem jest degradacja zieleni. Przypomnę, że nisko przycięty trawnik słabo zatrzymuje wodę, która spływa po nim prawie jak po asfalcie. Wyższa trawa poprawia retencję i to na dużą skalę. Spowalnia spływ powierzchniowy, a więc zapobiega zalaniom. Co więcej, sam fakt utrzymania wilgoci w glebie pomaga przetrwać podczas suszy innym organizmom. Ograniczając koszenie, każda zbawienna kropla deszczu jest w stanie pomóc przyrodzie przetrwać w ekstremalnym momencie suszy.

Apelujemy do Pana,
o pilne podjęcie kroków dla zmniejszenia ilości koszeń trawników w mieście w sezonie 2020 i w następnych latach. Systematyczne i zbyt częste koszenia terenów zielonych powodują straty środowiskowe i niszczenie różnorodności biologicznej. Zmniejszenie częstotliwości koszeń powinno dotyczyć całego miasta, a celem jest ochrona bioróżnorodności, w tym pszczół oraz zatrzymanie wilgoci w glebie. Zbyt częste koszone trawniki i przydrożne skwerki, szczególnie podczas suszy, coraz częściej nie mają szansy na ponowny wzrost.

Zbyt niskie i częste strzyżenie krzewów i żywopłotów pozbawia cienia, a ptactwo miejskie możliwości bytowania i zakładania gniazd.
Koszenia traw powinny odbywać się maksymalnie dwa razy do roku, w sprzyjających do tego warunkach klimatycznych, w odpowiedniej dla traw wysokości, z zachowaniem szczególnej ostrożności ze względu na migrujące w trawie drobne ssaki i przy użyciu kosiarki, a nie kosy spalinowej, która bez odpowiedniej regulacji wysokości wycina trawę do samej gleby.

Obecny model zarządzani zielenią jest destrukcyjny dla miejskiego środowiska, a maniera wpisywania do umów z wykonawcami liczby koszeń to archaiczny sposób myślenia o otoczeniu.

Według danych Fundacji Łąka na koszenie w Polsce wydaje się 350 mln zł. Jedna kosiarka przez godzinę wytwarza tyle spalin co 11 samochodów. W Bochni koszty utrzymania zieleni od wielu lat rosną, a trawę zgodnie z Pana porozumieniem zawartym w 2018 r. z BZUK
powinno się kosić 5 razy od kwietnia do listopada.

Taka częstotliwość koszenia przy obecnych suszach jest nieodpowiedzialna zarówno pod względem ekologicznym jak i ekonomicznym. Koszt brutto utrzymania zieleni w roku 2019 wyniósł 1 494 260,90 zł, a dla porównania w roku 2013 686 119,90 brutto.

Razem z 229 osobami podpisanymi pod petycją, apeluję o wprowadzenie ograniczeń koszenia oraz wypracowanie korzystnej dla miasta i mieszkańców polityki zarządzania zielenią. Jeden krok z Pana strony w stronę zrównoważonego rozwoju uwzględniającego ochronę miejskiej przyrody, może być przykładem dla innych.
Trawa niekoszona, rosnąca swobodnie:

  • Utrzymuje wilgoć i zapobiega erozji gleby
  • Obniża temperaturę podłoża, co jest istotne zwłaszcza w mieście, w sąsiedztwie dużej ilości asfaltu i betonu
  • Produkuje tlen i pomaga oczyszczać powietrze – wyłapuje pyły i tłumi hałas
  • Może być zamieszkana przez rozmaite gatunki owadów pożytecznych dla utrzymania bioróżnorodności w miastach i na działkach, które szczególnie ucierpią wskutek suszy
  • Rezygnacja z czysto estetycznych wyborów przystrzyżonych trawników w mieście może przynieść korzyści ekologiczne dla nas wszystkich.
6 komentarzy

6 Comments

  1. Tycik

    25 maja godzina 13:03

    Czy tylko ja mam wrażenie, że nikt się nie opiekował miejską zielenią.. bo obsadzenie rabatów i podlewanie sporadycznie nie jest pielęgnacją publicznej zieleni…

  2. PP

    26 maja godzina 05:25

    Rozkwit komarów i kleszczy …

  3. maciek

    26 maja godzina 07:03

    hahahaha naprawdę ekologizm to jest prawdziwa choroba dzisiejszych czasów:) Wyprowadźcie się pod las kupcie sobie krowę, konia, wóz. Wodę noście w wiaderku ze strumyka a potrzeby załatwiajcie w wychodku. Będziecie żyli ekologicznie a od normalnych ludzi w mieście się odczepcie.

  4. Asia

    26 maja godzina 07:12

    Czy ten człowiek nie ma większych problemów niż trawniki. Normalnie śmieszą mnie takie petycję. Jak ma czas na pisanie takich głupot to do roboty koneweczka i podlewać!!!!! Hahah9

  5. Anonim

    26 maja godzina 11:58

    Ten pan niech pomyśli żeby psie kupy nie były po całej zieleni

  6. max

    26 maja godzina 19:08

    Akurat leje… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

- REKLAMA -
Góra