Wydarzenia

Bochnia. Pytamy: czy wczoraj drogowcy działali, jak potrzeba?

Co się dzieje? pytali Czytelnicy portalu bochniazbliska.pl, którzy wczoraj po południu podróżowali samochodem po Bochni. Pojazdy na wielu ulicach stały, bo było tak ślisko.

Wczoraj około 16 do naszej redakcji zadzwonił jeden z Czytelników, z prośbą by sprawdzić, co się dzieje na ulicy Wiśnickiej. Okazało się, że było tak ślisko, że niektóre samochody nie były w stanie pokonać wzniesienia. Padający mokry śnieg i gwałtowne obniżenie temperatury sprawiły, że na drogach pojawiła się gołoledź.

Co gorsza piaskarki i samochody z solanką nie miały jak dojechać na Wiśnicką. W efekcie uwięzieni w samochodzie kierowcy byli skazani tylko na siebie.

Jeden z naszych Czytelników w komentarzach pisze, że powrót z Bochni do Zawady trwał 3 godziny. Takich przypadków było więcej i różnych częściach Bochni, ale też powiatu bocheńskiego.

Wczoraj od godziny 16 na policję zgłoszono 9 kolizji.

-Nie były to na pewno wszystkie stłuczki do których doszło. Przy tego typu zdarzeniach nie ma obowiązku wzywania policji – mówi asp. sztab. Dominika Półtorak, rzeczniczka prasowa KPP w Bochni.

Zdenerwowani kierowcy winą za zaistniała sytuację obwiniają władze miasta, które nie dopilnowały, by drogi były przejezdne.

-To była ekstremalna sytuacja, jaka nie zdarza się co dzień. Problemy były nie tylko w Bochni, ale w całym regionie. W Krakowie doszło do ponad 160 stłuczek – wylicza Andrzej Koprowski, rzecznik prasowy bocheńskiego magistratu.

Sławomir Kołodziej, prezes BZUK odpowiedzialny za zimowe utrzymanie dróg w mieście zwraca uwagę, że wczoraj na raz nałożyło się na siebie wiele niekorzystnych czynników.

-Problemy pojawiły się po godzinie 15, kiedy w mieście panuje duży ruch. Padał mokry śnieg i mocno obniżyła się temperatura – mówi.

Prezes BZUK przekonuje, że ulice zostały wcześniej nasolone, ale solankę zmył mokry śnieg.-Pracowaliśmy przy pełnej obsadzie, ale na wiele czynników nie mieliśmy wpływu. Samochody z paskiem z naszej bazy do Rynku jechały 55 minut – podkreśla.

Sławomir Kołodziej zwraca uwagę, że problemy były nie tylko w Bochni, ale także na autostradzie, gdzie standard utrzymania dróg jest najwyższy.

2 komentarze

2 Comments

  1. kierujący

    15 stycznia godzina 13:16

    Taka wypowiedź : ,,-Problemy pojawiły się po godzinie 15, kiedy w mieście panuje duży ruch. Padał mokry śnieg i mocno obniżyła się temperatura – mówi.

    Prezes BZUK przekonuje, że ulice zostały wcześniej nasolone, ale solankę zmył mokry śnieg.-Pracowaliśmy przy pełnej obsadzie, ale na wiele czynników nie mieliśmy wpływu. Samochody z paskiem z naszej bazy do Rynku jechały 55 minut – podkreśla ” – dyskwalifikuje odpowiedzialnego za zimowe utrzymywanie dróg, zaznaczam za zimowe, a więc również wtedy gdy pada śnieg !!! Niestety okazało się , że odpowiedzialni nie posiadają wiedzy jak to należy właściwie wykonywać !!! Do godziny 20 ulice w centrum miasta (w promieniu ok. 800m ) nie widziały żadnego sprzętu . To tak samo jakby ich nie było przez cały rok, bo gdy są potrzebne to ich nie ma i zwalają na aurę i korki spowodowane ich niefrasobliwością !!!

  2. Józef Cisek

    15 stycznia godzina 21:09

    Kołodziej to powinien jechać tą pseudo piaskarką z której gość stojąc na pace posypuje lopatom drogę a raczej rzuca dwie łopaty na most kolejowy i gotowe cała Bochnia posypana.Kolodziej ty się na stróża nie nadajesz a udajesz prezesa zero myślenia z twojej strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Vistula
Akces
Góra