Ludzie z pasją

Małgosia Skoczek. Kiedyś bała się wody, dziś jest mistrzynią Małopolski w pływaniu!

Fot. archiwum rodzinne M. Skoczek

Komputer, serial, film, telefon, portale społecznościowe. Często wokół elektroniki toczy się nasze życie, a przynajmniej duża część wolnego czasu. Czasu, który ucieka nam przez palce. Małgosia Skoczek z Gawłowa udowadnia, że w świecie przepełnionym technologią można mieć pasję, a co ważne warto mieć pasję, która daje nam radość i spełnienie.

Dziewczynka od kilku lat trenuje pływanie. Doskonale radzi sobie zarówno w szkole, jak i na basenie. Pokazuje, że sukcesy sportowe idą w parze z bardzo dobrymi wynikami w nauce.
– Pływacy w przerwach na zawodach potrafią się uczyć, odrabiać lekcję lub czytać – opowiada Paweł Skoczek, tata dziewczynki.

6.30 Małgosia zaczyna swój pierwszy trening. Między godziną 13 a 14 kończy lekcje w szkole podstawowej. Jest uczennicą VI klasy. Około 14.30 zaczyna drugi trening. O godzinie 17 wraca do domu. Odpoczywa, odrabia lekcje, spędza czas z rodziną. Tak wygląda dzień Małgosi, pływaczki, mistrzyni Małopolski.

– Wspólnie z żoną uważamy, że teraz decyzja należy do Gosi. Jeżeli powie, że nie chce jechać na trening, to nie pojedzie – mówi Paweł. – Bywa, że częściej to rodzicowi się nie chce – dodaje.


Odległość z Gawłowa na brzeski basen, gdzie Gosia trenuje to ok. 12 km. Rodzice dziewczynki muszą ją pokonywać kilka razy dziennie. W związku z tym, że oboje pracują i wychowują jeszcze 6-letniego synka Jasia, pomocą służy też dziadek, który w awaryjnych sytuacjach odwiezie bądź odbierze wnuczkę z treningu.
– Jaś również złapał basenowego bakcyla. Doskonale sobie radzi – mówi tata. – Na swoim koncie ma już 24 medale – dodaje z dumą.

Rodzice przyprowadzili Gosię na basen, kiedy miała 3-latka. Chcieli, aby ich córka nauczyła się pływać. Jak wspomina tata dziewczynki, początki były trudne. W tamtym momencie nie przypuszczali, że będzie zawodową pływaczką.


– Na początku bałam się wody. Dopiero jak trafiłam do pana Wojtka Waśniowskiego, sytuacja uległa zmianie. Coraz chętniej i częściej jeździłam na basen, a nauka pływania szła zdecydowanie lepiej – wspomina 12-letnia dziś Małgosia.

Dziewczynka trenuje w Brzeskim Ośrodku Sportu i Rekreacji pod okiem Marcina Kacera i Michała Kacera w sekcji centralnej.

– To sekcja dla dzieci uzdolnionych, które w ciągu jednego treningu są w stanie przepłynąć nawet 7 km – wyjaśnia Paweł Skoczek.

Trening opiera się na doskonaleniu wydolnościowym, technicznym, koordynacji ruchu. Każdy z tych elementów jest ważny i każdy musi być wypracowany do perfekcji. Zwraca się uwagę na każdy szczegół, najmniejszy detal. Tata dziewczynki uważa, że pasja córki to nie tylko dobry sposób na spędzenie wolnego czasu, ale i doskonały trening samodzielności, zdrowej rywalizacji, wytrwałości w dążeniu do celu, woli walki i charakteru, co może przydać się w dorosłym życiu.
– Dodatkowo pływanie wzmacnia odporność – mówi.

Paweł Skoczek nie ukrywa, że w pływaniu, jak i w każdym sporcie zdarzają się kontuzje, dlatego trzeba uważać na ręce i nogi. Jak wyjaśnia pływanie to walka z samym sobą, z czasem, ze skalą.
– Dla pływaka ważne jest poprawienie „życiówki”. Urywa się tysięczne sekundy – mówi.

O doskonałej formie pływaczki świadczy fakt, że Małopolski Okręgowy Związek Pływacki powołał ją do Kadry Wojewódzkiej Młodzików na rok 2019.

Małgosia zostanie objęta specjalnym szkoleniem i programem naukowym. Dziewczynka nie tylko intensywnie trenuje, ale i bierze udział w wielu zawodach zarówno rangi mistrzowskiej, jak i centralnej, z których nie rzadko wraca z medalami. Zawody to nie tylko rywalizacja, ale i możliwość poznania swoich idoli.

– Na jednych z nich mogłam poznać Otylię Jędrzejczak – mówi Małgosia. – Mamy wspólne zdjęcie – dodaje.

Małgosia jako zawodowy sportowiec musi mieć licencję klubową, certyfikat, który pozwala na startowanie w zawodach mistrzowskich. Dodatkowo dziewczynka co pół roku przechodzi badania u lekarza sportowego.

Rodzice 12-latki uważają, że pasję dzieci należy i warto spełniać. Często wymaga to ogromnego wysiłku i mistrzowskiej wręcz organizacji. Jak przyznaje Paweł Skoczek, chcą poświęcić im maksimum czasu.

Zamiast siedzenia przed telewizorem czy z komórką w ręce, wolą wyjść na rolki, rower czy basen. Niedawno do czteroosobowej rodziny dołączył pies. Spacery i zabawy ze zwierzakiem to kolejny sposób na spędzenie wolnego czasu. Oboje chcą w dzieciach zaszczepić miłość nie tylko do sportu, ale przede wszystkim aktywności w dowolnej postaci.

Uwielbiają wspólne wycieczki. Tradycją stało się, że co roku jeżdżą nad polskie morze śladem latarni. Dzięki temu zwiedzili już prawie całe Pomorze. Do zobaczenia zostały im tylko dwie latarnie. W tym roku kierunek Krynica-Zdrój. – Korzystamy z tych lat, póki dzieci chcą z nami jeździć – żartuje tata Małgosi.

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra