
Po ligowej pauzie na mecze reprezentacji, która dla kibiców halowej piłki nożnej zawsze jest trudna, parkiety FOGO Futsal Ekstraklasy znów zapłonęły. W ramach 10. kolejki zespół BSF ABJ Bochnia udał się na daleki, trudny wyjazd na północ kraju, gdzie w niedzielne popołudnie zamienił własną halę na parkiet w Świeciu. Zapowiadane przez nas starcie z gatunku tych o „podwójną stawkę” w pełni potwierdziło oczekiwania. Było twardo, bezkompromisowo i niezwykle intensywnie, a ostatecznie to ekipa z Małopolski udowodniła swoją wyższość, zwyciężając w pełni zasłużenie aż 4:1.
W przedmeczowych analizach stawialiśmy kluczowe pytanie: który zespół lepiej wykorzystał czas narzucony przez ligowy przestój i najlepiej oszlifował taktyczne schematy? Przed pierwszym gwizdkiem obie ekipy dzielił w tabeli minimalny dystans. BSF ABJ Bochnia plasowała się na 7. miejscu, mając 15 punktów, podczas gdy Fusal Świecie deptał drużynie z Bochni po piętach, zajmując 9. pozycję z dorobkiem 12 punktów.
Statystyki przedmeczowe rzucały jasne światło na defensywę gospodarzy, która w dziewięciu dotychczasowych spotkaniach skapitulowała aż 44 razy, przypominając momentami „szwajcarski ser”. Z kolei siła ognia obu drużyn wyglądała niemal bliźniaczo – 25 goli Bochni przy 24 bramkach Świecia. Dla ofensywnych graczy z Bochni tak statystyczne mankamenty defensywy rywala musiały zadziałać jak płachta na byka. I tak też się stało. Podopieczni bocheńskiego klubu doskonale zweryfikowali słabe punkty w szyku obronnym gospodarzy, wywożąc z terenu rywala pełną pulę.
Mecz od początku toczył się w szybkim tempie, a gospodarze niesieni dopingiem własnej publiczności w kameralnej Hali Widowisko-Sportowej w Świeciu próbowali narzucić swój warunki gry. BSF Bochnia zachowała jednak zimną krew, a kluczem do sukcesu okazała się żelazna konsekwencja oraz zabójcze wykorzystanie błędów w defensywie rywali.
Wynik spotkania otworzył w 13. minucie niezawodny Mikhael Almeida, dając bocheńskiej ekipie cenne prowadzenie, z którym drużyna schodziła na przerwę.
Po zmianie stron goście poszli za ciosem. Zaledwie cztery minuty po wznowieniu gry na listę strzelców wpisał się Minor Cabalceta, podwyższając prowadzenie na 2:0. Świecie próbowało się odgryzać i szukało swoich szans, jednak defensywa z Bochni, w przeciwieństwie do poprzednich tygodni zagrała niezwykle skoncentrowanie. Gdy w 27. minucie Mikhael Almeida po raz drugi zmusił bramkarza gospodarzy do kapitulacji, ustanawiając wynik na 3:0, stało się jasne, że punkty są coraz bliżej Małopolski.
Gospodarze zdołali odpowiedzieć honorowym trafieniem, jednak w samej końcówce spotkania kropkę nad „i” postawił Wojciech Przybył, ustalając ostateczny rezultat na 4:1 dla BSF-u.
Końcowy wynik 10. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy to idealny scenariusz dla ekipy z Małopolski.
Trzy punkty w pełni zasłużenie jadą do Bochni, co pozwala drużynie uciec środkowi stawki i śmielej spoglądać w stronę ligowej czołówki. Taki triumf na trudnym terenie to doskonały zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami w sezonie. BSF ABJ Bochnia pokazała charakter, dojrzałość taktyczną i udowodniła, że praca wykonana podczas przerwy reprezentacyjnej przyniosła znakomite owoce.
Gratulujemy zwycięstwa!




































