- REKLAMA -
- REKLAMA -
Wydarzenia

🔴 TYLKO U NAS. Kolejny pracownik wygrał z bocheńskim magistratem. Miasto musi zapłacić odszkodowanie [ZDJĘCIA]

- REKLAMA -

Wchodziłem na salę spokojny, wyszedłem jeszcze spokojniejszy – powiedział Rafał Kłosowski były urzędnik wydziału Inwestycji i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Bochni, zwolniony w połowie grudnia ubiegłego roku. Dziś Sąd Rejonowy w Bochni uznał racje byłego pracownika magistratu. Miasto musi mu wypłacić blisko 20 tys. zł brutto odszkodowania za niesłuszne wypowiedzenie umowy o pracę oraz pokryć koszty postępowania sądowego. Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawa nie należała do łatwych, podeszliśmy do niej razem ze składem sędziowskim globalnie – uzasadniała wyrok sędzia Agnieszka Wróbel-Rzepa.

Sędzia podkreśliła, że jeśli chodzi o względy formalne, to te w przypadku tego wypowiedzenia zostały spełnione.

Wszystkie zdarzenia, które zostały opisane w wypowiedzeniu, a były to dwa zdarzenia, dwa błędy, które powód miał popełnić – w rzeczywistości istniały. Cała sprawa tak naprawdę sprowadzała się do oceny tych zdarzeń w zakresie zakresu obowiązków powoda i okoliczności, w jakich miały one miejsce – mówiła sędzia Agnieszka Wróbel-Rzepa.

Jeśli chodzi o pierwsze zdarzenie z listopada 2025 roku sąd musi przyznać, że nie dostrzega takich naruszeń na jakie wskazuje strona pozwana. Można by oczekiwać od pracowników, że pewne czynności będą wykonywane ze znacznym wyprzedzeniem, że będą one przekazywane innym pracownikom. Zresztą, jak przyznała Wiesława Kornaś-Kita zadania były tak realizowane, by były całkowicie zakończone przez daną osobę, by nie zrzucać obowiązków na innych pracowników – mówiła sędzia Agnieszka Wróbel-Rzepa.

Sędzia pokreśliła, że nie dostrzegła w całej tej sytuacji takich naruszeń czy podstaw które mogłyby powodować, że Rafał Kłosowski w dalszym ciągu nie powinien być zatrudniony na stanowisku, które piastuje.

W przypadku drugiego zdarzenia sąd zwrócił uwagę, iż z jednej strony jasnym jest, że pracodawca ma prawo oczekiwać od pracownika, że będzie należycie wypełniał wszystkie dokumenty, że błędów nie popełni, że żadnych uwag do jego formalnych kwestii nie powinno być, natomiast prawda jest też taka, że dokumenty te są podpisywane przez kolejne osoby, które de facto biorą odpowiedzialność za to, co podpisują. Wydaje się być zbyt rygorystyczne, aby przy jednorazowej sytuacji obciążać pracownika całościowa odpowiedzialnością, która miałaby skutkować wypowiedzeniem umowy o pracę – podkreślała sędzia.

Nie ma pracowników nieomylnych, pracownicy się mylą w bardziej poważnych kwestiach, w mniej poważnych kwestiach, nie oznacza to absolutnie tego, że są przyzwolenia na takie błędy, to jest jasne, że w tym przypadku błąd rachunku bankowego mógł skutkować poważnymi konsekwencjami, ale jest cały szereg osób decyzyjnych, które mają obowiązek wyłapać błędy i które też powinny pewną odpowiedzialność za takie rzeczy ponosić – mówiła sędzia Agnieszka Wróbel-Rzepa.

Sędzia pokreśliła też, że Rafał Kłosowski działał pod presją czasu, mając bardzo dużo obowiązków i dużą odpowiedzialność.

Sąd analizując te dwa wydarzenia uznał, że nie były one na tyle doniosłe, na tyle znaczące, że można było tak dużą odpowiedzialnością obarczyć powoda i wyciągnąć taką konsekwencję, jaką jest wypowiedzenie umowy o pracę.

W ramach postępowania, które toczyło się dziś przed Sądem Pracy w Sądzie Rejonowym w Bochni zeznawali: Ewa Dudek skarbnik miasta, Filip Pach zastępca burmistrza, Krzysztof Miśkowiec dyrektor wydziału Inwestycji i Gospodarki Komunalnej, Natalia Płaneta i Wiesława Kornaś-Kita urzędniczki tego wydziału. Obszerne wyjaśniania złożył także Rafał Kłosowski, który 7 stycznia wystąpił przeciwko miastu ZOBACZ.

Redakcja Portalu Bochnia z Bliska była jedyną, która uczestniczyła w dzisiejszym postępowaniu.

To kolejna sprawa przeciwko UM w Bochni. W obecnej kadencji z UM w Bochni walczyli: zastępca burmistrza Bochni i sekretarz miasta. W pierwszym przypadku miasto wygrało proces, w drugim przegrało.

Kliknij i dodaj komentarz
- REKLAMA -
Góra