Zdrowie

Mateusz Job: Ruch jest bardzo ważny w powodzeniu każdej terapii w ortopedii

Fot. Patryk Salamon

Z lek. med. Mateuszem Jobem ortopedą z Przychodni Bocheńskiej rozmawia Małgorzata Więcek-Cebula


Zima już dawno za nami, to znaczy, że sezon złamań mamy zamknięty?
Faktycznie jest w ortopedii taka sezonowość. Zimą mamy więcej przypadków złamań w wyniku upadków lub urazów narciarskich. Latem, czy wiosną, kiedy ruszamy z remontami, porządkami zdecydowanie więcej jest ostrych urazów ręki spowodowanych choćby poprzez różnego rodzaju piły czy szlifierki.

Z jakimi problemami bez względu na porę roku przychodzimy do ortopedy?
Zdecydowanie najwięcej pacjentów to osoby mające problem z bólem stawów. Najczęściej stawu kolanowego, skokowego i biodrowego, barku nadgarstka czy łokcia. Bóle stawów to główna przyczyna ich wizyt.

Czy z bólem stawów można sobie poradzić?
Bardzo często. To zależy jednak od tego, jaka jest przyczyna bólu. Każdy staw jest inaczej zbudowaną, skomplikowaną strukturą anatomiczną i biomechaniczną. Dyskomfort czy dolegliwości bólowe są zależne od tego, co w tym stawie jest uszkodzone, i również od tego zależy leczenie. Zanim jednak wdrożę leczenie, muszę dokładnie zdiagnozować problem, poprzez dobre badanie kliniczne i badania pomocniczne jak np. rentgen, usg czy rezonans magnetyczny.

Nie bez znaczenia jest też chyba wiek pacjenta?
Tak oczywiście, w przypadku starszych osób bardzo często mamy do czynienia ze zmianami zwyrodnieniowymi stawów. U osób młodych często są urazy sportowe. Osoby w średnim wieku często zgłaszają się ze zmianami przeciążeniowymi.  Zmian zwyrodnieniowych wyleczyć się nie da. Byłby to pierwszy krok do nieśmiertelności. A tak na poważnie możemy łagodzić ból, który występuje, możemy opóźniać chorobę, ale nie możemy jej zatrzymać. W zaawansowanym stadium choroby decydujemy się na wymianę stawu lub jego usztywnienie. To jest jednak ostateczność.

To co w taki razie pan robi, gdy pacjent skarży się na ból, a nie ma wskazań na  operację czyli wstawienie  np. endoprotezy?
Edukuję pacjenta, tłumacze krok po kroku co może on dla siebie zrobić, by ten staw uratować. Niezwykle istotna jest aktywność fizyczna. Ruch jest bardzo ważny w powodzeniu każdej terapii w ortopedii. Dzięki temu, że się ruszamy to nasze: stawy, mięśnie, więzadła, czy chrząstka się odżywiają się. Jeśli położymy się do łóżka na kilka tygodni, to nie jesteśmy w stanie chodzić, bo wszystko uległo zastaniu tzw. zanikowi z nieczynności.

A rehabilitacja?
Jak najbardziej, w terapii pomocne są przeróżne formy rehabilitacji. Zarówno fizykoterapia czyli różnego rodzaju zabiegi fizykalne takie jak laser, jonoforeza, pole magentyczne oraz kinezyterapia czyli terapia ruchem(terapia manualna, masaż poprzeczny, terapia punktów spustowych i inne).

Mamy jeszcze coś takiego jak leczenie biologiczne. Co to jest?
Za leczenie biologiczne czyli tzw. ortobiologię uważa się, co raz bardziej popularne, podawanie do stawu lub przyczepów ścięgnistych różnego rodzaju substancji, czyli np. PRP (osocze bogatopłytkowe), komórki macierzyste czy np. Orthokine lub Sanakin (PRP połączone z enzymem hamującym chorobę zwyrodnieniową). Bardzo często podaję się także kwas hialuronowy który działa  na chrząstkę stawową tonizująco.

Czy każdy pacjent może być leczony metodą ortobiologii?
Nie, absolutnie nie każdy. To są tylko wybrani pacjenci. Sam staram się nie nadużywać tego w leczeniu. To grupa pacjentów z entezopatiami, czyli chorobami przyczepów ścięgnistych takich jak łokieć tenisisty, ostroga piętowa, tendinopatia Achillesa. Druga najczęstsza grupa chorych to właśnie osoby ze zmianami zwyrodnieniowymi. Jest to także uznana metoda w szybszym powrocie do zdrowia pacjentów po artroskopiach stawów i rekonstrukcjach więzadeł. Ma również zastosowanie u chorych, u których gojenie złamania kości nie przebiega pomyślnie. Trzeba również zaznaczyć, że ortobiologia to droga metoda leczenia, nie jest refundowana przez NFZ. Dlatego w Przychodni Bocheńskiej zredukowaliśmy ceny tych zabiegów to minimum, właśnie po to, żeby szersza grupa pacjentów mogła z tej terapii skorzystać.

A jeśli przychodzi do pana pacjent i mówi mam bolące kolano, co pan radzi?
Przeprowadzam dokładny wywiad. Dokładnie rozmawiamy o tym, kiedy dolegliwości występują, czy mają jakiś związek z aktywnością, z pracą, a może rodzajem obuwia. Badam pacjenta na stojąco, a następnie na leżąco. Oceniam stan osi kończyny. Jeśli pacjent ma nadmiernie szpotawą, czy koślawą oś kończyny to może być powód bólu. Płaskostopie lub choroba w biodrze również może powodować bóle kolana. Chodzi o to, że tylko patrząc na kolano, nie będę zawsze w stanie stwierdzić, co się dzieje. A w kolejnym kroku badam dokładnie kolano i wykonuję USG lub zlecam inne badania diagnostyczne.


No dobrze mamy diagnozę i co wtedy?
Wtedy  biorąc pod uwagę wszystkie czynniki decydujemy, czy stosujemy leczenie zachowawcze, ortobiologiczne czy operacyjne. W ortopedii zabiegi nie są ratujące życie. To leczenie, które poprawia komfort życia pacjentów. Czasami odradzam pacjentom operacji nie widząc merytorycznego uzasadnienia. Hołduję zasadzie: Leczę pacjenta a nie obraz badania diagnostycznego. Trzeba jasno podkreślić, że nie ma dwóch takich samych pacjentów. Każdy ma inną historię, wywiad, rodzaj urazu, bólu. Pacjenci bardzo często lubią się porównywać z członkami rodziny lub sąsiadami. Ale to błędne założenie. Coś co pomogło np. koledze z pracy z bólem kolana może nam nie pomóc i odwrotnie.  To trochę bardziej skomplikowane i ważne żeby pacjenci też o tym wiedzieli.

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra