Kultura

Mirosław Malaca: Gdy pracowałem nad tym pomnikiem czuwała nade mną Boża opatrzność

Fot. Wojtek Salamon

Z Mirosławem Malacą, rzeźbiarzem i górnikiem Kopalni Soli w Bochni rozmawia Małgorzata Więcek-Cebula

Pomnik Jana Pawła II to pana dzieło, jak się nad nim pracowało?

Na pewno nie łatwo, bo to sporej wielkości figura.  Nie było tak dużego jednego bloku, więc pomnik powstał w dwóch elementów soli przywiezionych z Kłodawy. Problemem było ich ustawienie, zespolenie, potem przyszedł czas na wstępną obróbkę.

Długo pan pracował nad figurą?

Osiem miesięcy, to nie jest długi czas, jak na taki pomnik. Pracowałem na poziomie August kopalni soli w jednej z tamtejszych komór. Miałem tam odpowiednie światło i ciszę. Po wykonaniu pomnika trzeba go było jednak przewieść do kaplicy św. Kingi, oddalonej o kilometr od miejsca, w którym powstał.

A jak powstawał Jan Paweł II, który znajduje się w kaplicy św. Kingi, czy wzorował się pan na własnym wyobrażeniu Jana Pawła II?

Nie zupełnie, posiłkowałem się rysunkiem, który wykonałem przy okazji pracy nad innym pomnikiem papieża, ale dużo mniejszym.

Jest różnica, gdy pracuje się nad małym pomnikiem a dużym?

Jest i to spora, nawet jeśli chodzi, o narzędzia, jakich się używa.

A co było najtrudniejsze?

Twarz, ale nie ze względu na to, że zwykle jest bardziej skomplikowana do wykonania niż pozostała część figury. W tej części bloku po wstępnej obróbce było dużo pęknięć soli. Trzeba było tam bardzo ostrożnie posługiwać się dłutem, aby sól nie odpadła. Bo jak odpada, to zwykle jest to duży kawał. Udało się. Jestem przekonany, że przy pracy nad pomnikiem przez  cały czas czuwała nade mną opatrzność Boża.

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.