- REKLAMA -
- REKLAMA -
Wydarzenia

Maciej Kuszlik: Jestem zadaniowcem. Lubię sobie stawiać cele

Fot. Patryk Salamon
- REKLAMA -

Z Maciejem Kuszlikiem,  prezesem Kopalni Soli w Bochni rozmawia Małgorzata Więcek-Cebula

Czy nowy prezes był już w kopalni?

Pracuje dopiero od kilku dni. Mam mnóstwo spraw organizacyjnych do załatwienia. W  podziemiach kopalni, po objęciu stanowiska  prezesa, jeszcze nie zdążyłem być. Choć wcześniej bywałem w niej bardzo często, ale jako turysta. Jestem rodowitym bochnianinem. W tym mieście się urodziłem, tu wychowałem i tu chodziłem do szkoły.

Ale ostatnie lata spędził pan w Krakowie…

W Krakowie po studiach, przez przeszło 20 lat pracowałem w jednej z firm i tam też mieszkałem. Z Bochnią nigdy nie straciłem jednak kontaktu.

A nie żal panu było opuszczać Krakowa?

Nie, po ponad dwudziestu latach spędzonych w mojej poprzedniej firmie poczułem, że potrzebuję zmian. W styczniu wystartowałem w pierwszym konkursie na prezesa kopalni. Pomyślałem: czemu by nie spróbować, choć nie ukrywam, że trochę się wahałem. Mocno dopingowała mnie  jednak żona i moja rodzina.

W pierwszym konkursie nie wygrał pan jednak…

Ten pierwszy konkurs nie został w ogóle rozstrzygnięty. Tak bywa, ale okazało się, że ogłoszono kolejny. Ponownie złożyłem papiery. Wychodząc z tej drugiej rozmowy, byłem bardziej zadowolony.

Lepiej pan wypadł?

Byłem lepiej przygotowany zwłaszcza z wizji rozwoju kopalni. Podczas tej rozmowy była też większa interakcja ze strony komisji. Odniosłem wrażenie, że znaleźliśmy wspólny język.

Konkurs rozstrzygnięto pod koniec kwietnia,  dlaczego pan dopiero teraz rozpoczyna pracę?

Stanowisko mogłem objąć dopiero po Walnym Zebraniu Akcjonariuszy, które odbyło się 11 czerwca, poza tym musiałem pozamykać  sprawy zawodowe. Jestem już po wakacjach z naładowanymi akumulatorami. Teraz mogę pracować z pełnym zaangażowaniem dla dobra kopalni. Jestem zadaniowcem. Lubię sobie stawiać cele i dążyć do ich realizacji.

Pierwsza decyzja?

Załatwiam wiele drobnych spraw, ale jakiejś strasznie poważnej decyzji jeszcze nie podejmowałem.

Pytam o zmiany personalne, szykuje się coś?

Za wcześnie, by o tym mówić. Na razie pracuję, przyglądam się, dałem sobie w ogóle takie dwa miesiące na rozruch.

Ale coś pan pewnie już robi. Jak się ma sprawa z uzdrowiskiem?

Rozmawiamy z większościowymi właścicielami uzdrowiska. Kopalnia chce przejąć działalność uzdrowiskową. Mam pewne pomysły, ale na to potrzeba czasu. Jest szansa, że uzdrowisko zacznie ponownie  funkcjonować.

A jak już jesteśmy przy uzdrowisku, to co z szybem Sutoris? Otworzy go pan dla turystów?

Wiem jak ta sprawa jest ważna dla miasta i mieszkańców. Jednak teraz jest za wcześnie na deklaracje odnośnie przyszłości szybu Sutoris. Na pewno, gdy uruchomimy nową podziemną trasę, którą będziemy schodzić drewnianymi schodami z centrum miasta zrobimy duży krok w tym kierunku.

A z burmistrzem miasta się pan już spotkał?

Jeszcze nie miałem okazji rozmawiać z  panem burmistrzem. Jak już wspomniałem, pracuję od kilku dni.  Musimy jednak porozmawiać, w celu omówienia i zacieśnienia współpracy miasta z kopalnią.

Dużo turystów przyjeżdża do kopalni?

Mamy teraz bardzo gorący okres. Muszę się pochwalić, że w maju mieliśmy rekordową liczbę turystów, bo przeszło 28,5 tys. osób zwiedziło nasze podziemia.

To jednak dużo mniej niż w sąsiedniej Wieliczce, myśli pan, że Bochnia może  osiągnąć taki wynik, jak siostrzana żupa?

Wieliczkę rocznie odwiedza ok. 2 mln turystów, u nas jest to poniżej 200 tys. osób. Mamy więc 1/10 turystów, którzy odwiedzają Wieliczkę. Ze względu na bliskość Krakowa i większą rozpoznawalność Wieliczka stoi na uprzywilejowanej pozycji. Chciałbym przyciągnąć do Bochni więcej turystów, którzy odwiedzają Kraków. Szkoda tych ludzi tracić, chciałbym im pokazać naszą kopalnię: surową i piękną.

A w jaki sposób chce pan przyciągnąć nowych turystów do kopalni?

Musimy wzmocnić markę kopalni. Niestety jest zdecydowanie mniej rozpoznawalna, niż kopalnia w Wieliczce.  Nasza kopalnia jest  to przecież najstarszą żupą, najdłużej funkcjonującym tego typu zakładem w Europie. Jest się czym szczycić. Chcę też przywrócić  działalność uzdrowiska. To na początek, ale planów jest zdecydowanie więcej.

Maciej Kuszlik ma 46 lat. Jest rodowitym bochnianinem, absolwentem I LO w Bochni i UE w Krakowie. Przez ostatnie 22 lata pracował w Krakowie.  Ma żonę i dwójkę nastoletnich dzieci.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Avatar

    Jurek Bochnia

    20 czerwca 2019 godzina 13:46

    Panie Prezesie. Nie słuchaj podpowiedzi byłych szefów Kopalni lecz kieruj sie SWOIM zmysłem menagera – bochnianina. Czyli na pewno wskaźniki finansowe ALE POPARTE REKLAMĄ WE WSZYSTKICH KRAKOWSKICH I ŚLĄSKICH HOTELACH, RESTAURACJACH I BIURACH PODRÓŻY ( ktorej nie ma !) oraz NOWĄ , ATRAKCYJNIEJSZĄ NIŹ OBECNIE OFERTĄ TURYSTYCZNĄ. Udostępnienie Szybu SUTORIS DLA 1/4 – 1/3 TURYSTÓW na pewno bedzie częścią tej oferty. Co ważne – będzie to korzystne także dla wielu sklepików w centrum miasta.
    Ale przede wszystkim Kopalnia powinna odkupić bezsensownie sprzedane kiedyś tereny przy szybie Campi i zrobić tam niezależny dojazd z drogi KN2 , głownie dla autobusów bo teraz jest z tym masakra. Pamiętam też fajne pomysły z czasów dyrektorów Urbana , Ciotka i Kołdrasa aby tam zrobić tężnie ( pomysł niestety juz nieaktualny) i otwarty basen solankowy podgrzewany kolektorami słonecznymi . Natomiast na kominie byłby wspaniały taras widokowy wg koncepcji zespołu Kępa- Langer ( dzisiaj windy nie sa takie drogie jak 30 lat temu) . A propos – tęźnia na boisku przy szkole na Plantach będzie takim samym nieporozumieniem jak taras widokowy na Uzborni, z ktorego nic nie widać.
    Szczęść Boże na nowej drodze życia. Nazwisko Kuszlik w Bochni zobowiązuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra