Kultura

Michał Korta: W pewnym momencie zrozumiałem, że bardziej od fotografowania obiektów interesuje mnie fotografowanie ludzi

Fot. Michał Korta

Co robi w Bochni zdobywca tegorocznego Grand Press Photo za zdjęcie portretowe?
Mieszka, pracuje, chodzi na spacery ze swoim psem…

No i kręci całkiem niezłe klipy video. Podoba mi się to, co zrobiłeś dla Marcina Furmańskiego…
Wyszło chyba dobrze, choć muszę ci się przyznać, że do tego projektu nie byłem przekonany od początku i długo ze sobą walczyłem, czy się go w ogóle podjąć. Trochę dlatego, że to nie do końca moja muzyka i moja specjalność. Ale jak już się tego podjąłem, to poszło relatywnie szybko. Zdjęcia zrobiliśmy w jedno popołudnie, klip z założenia miał być prosty i nie przekombinowany. Wykorzystałem obiektyw szerokokątny, gubienie głębi ostrości, kontrowe światło z flarami i minimum rekwizytów. A Marcin i Basia pośpiewali i trochę się powygłupiali. I tyle. Potem kilka dni postprodukcji ze Studio Atomy.

Będzie ciąg dalszy?
Marcin ma w sumie cztery kawałki gotowe. Zaproponował mi zrobienie drugiego klipu.

I?
Mam pewien pomysł, choć Marcin twierdzi, że to zbyt odważne. No ale rozmawiamy jeszcze…

Co to za pomysł?
Nie chcę na razie o tym mówić. Poczekajmy. Jeśli mam ten klip robić, to tylko w takiej formie. Pomysł jest odważny, może nawet lekko kontrowersyjny, ale dziś w dobie zalewie obrazów i treści trzeba się jakoś wyróżnić, zwrócić uwagę odbiorcy.

Czy ty przystępując do pracy jako fotograf, masz już jakąś wizję tego, co powstanie?
To jest różnie. Zawsze staram się być przygotowany. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że “natchnienie istnieje, ale musi zastać cię przy pracy.” Wierzę, że tak jest i że to, co robimy jest sumą naszych wszystkich doświadczeń. Przy robieniu portretów są dwie szkoły. Pierwsza mówi, że umawiasz się na rozmowę z bohaterem, poznajesz go i dopiero wtedy możesz zrobić zdjęcie wynikające z wcześniejszych obserwacji. Druga szkoła jest taka, że kiedy przychodzi bohater, prosisz go o ustawianie się w miejscu oznaczonym krzyżykiem i na tym kończą się twoje wskazówki. Bo to, jak ktoś chce być sfotografowany, na ile pewnie czuje się w takiej sytuacji, też coś o nim mówi. Ostatnio coraz częściej skłaniam się ku tej drugiej metodzie.

I to się sprawdza?

Tak, ale zwykle jest tak dużo zmiennych, że trzeba być mocno elastycznym i trzeba umieć reagować na człowieka po drugiej stronie obiektywu oraz otoczenie. Pamiętam, jak gdzieś na jakimś festiwalu chciałem zrobić zdjęcie pisarzowi Wiesławowi Myśliwskiemu. Czasu jak zwykle było niewiele. Złapałem Myśliwskiego gdzieś na korytarzu, zapytałem, czy mogę zrobić zdjęcie. Usłyszałem, że tak, ale mam tylko trzy sekundy. Zrobiłem trzy klatki.

                                                                                                                                                                                    Widziałam to zdjęcie, jest dobre. I chyba nie tylko mi się podoba. Myśliwski wykorzystał, je też na swoim profilu FB. Możesz być dumny…
Dziękuję. Ja jestem raczej bardzo krytyczny wobec swoich prac. Uważam, że zawsze coś można poprawić albo zrobić lepiej. Wychodzę z założenia, że tylko przez takie krytyczne podejście i analizę można się czegoś uczyć i ewoluować.

Ale są na pewno zdjęcia, które lubisz?
Mam na przykład takie zdjęcie Zygmunta Baumana zrobione kilka lat temu na Festiwalu Conrada w Krakowie. To taki dosyć dramatyczny portret, wykonany w trudnych warunkach, wykorzystujący chwile i właśnie umiejętność obserwacji i antycypowania zdarzeń. A tak prywatnie, najbardziej lubię takie zdjęcia, gdzie dużą rolę odgrywa przypadek.

W portretach czujesz się chyba najlepiej?
Portrety robię od ponad 10 lat. I jako fotograf czuję się przede wszystkim portrecistą. Zanim jednak do tego doszło, przeszedłem szkołę w agencji reklamowej, później byłem specjalistą od fotografii produktowej. Na designie uczyłem się warsztatu, operowania światłem, itd. Ale w końcu, w pewnym momencie zrozumiałem, że bardziej od fotografowania obiektów interesuje mnie fotografowanie ludzi.

Czyli kontakt z człowiekiem…

Nie ma nic bardziej fascynującego niż ludzka twarz. Stąd te portrety. Pierwsze miejsce za portret w konkursie Grand Press Photo (2018) i pierwsze miejsce za serię portretów na BZ WBK Press Photo (2011), to chyba najważniejsze wyróżnienia portretowe w Polsce. Może to oznacza, że jestem na właściwym miejscu?

Trzy lata temu mieliśmy w Bochni okazję obejrzeć portrety twojego autorstwa na wystawie. Duże formaty świetnie się prezentowały na murze stadionu miejskiego. Masz jakieś plany wobec Bochni?
Chodzą mi po głowie różne pomysły. Myślę, że mogą okazać się bardzo atrakcyjne dla mieszkańców Bochni. Oferty kulturalnej chyba nigdy nie jest za dużo, a może mogę być jakimś gwarantem dobrej jakości? Może galeria, festiwal, lub jakaś cykliczna impreza fotograficzna? Cały czas o tym myślę, poczyniłem nawet pierwsze kroki, ale wolałbym na tym etapie jeszcze nie zdradzać szczegółów. To jest taki pomysł, marzenie, które we mnie dojrzewa od dłuższego czasu.

A o czym jeszcze marzy Michał Korta?
Kiedyś marzyłem, by być w dużej agencji fotograficznej, później by robić portrety znanych celebrytów pokroju Angeliny Jolie czy Brada Pitt’a (śmiech) … a teraz chciałbym się związać z jakąś dobrą galerią i realizować projekty autorskie. Ale życie nauczyło mnie, że trzeba uważać czego sobie człowiek życzy, bo … może się spełnić.

 

Michał Korta – studiował fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i germanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ważne miejsce w jego twórczości zajmuje fotografia portretowa. Jego prace były wielokrotnie pokazywane w kraju i za granicą (m.in. we Włoszech, Niemczech, Hiszpanii i Izraelu). Jego najważniejsze projekty to „Painter’s Notebook” (2017), „The Shadow Line” (2016), „Balkan Playground” (2014), „Female Israeli Soldiers” (2013), „Fashionistas” (2012), „Kazakh Dismounted” (2010), „After Colapse – Former Soviet Republics” (2006–2010). Współpracuje z wydawnictwami, agencjami reklamowymi oraz instytucjami kultury. Autor 2 książek fotograficznych: „Beautiful Monster. Skopje Brutalist Architecture” (2016), „Balkan Playground” (2016/2017). Wykłada fotografię w Polsce i w Szwajcarii.

 

Niedawno portal Szeroki Kadr, portal zarządzany przez firmę Nikon Polska zrzeszający społeczność fotograficzną opublikował 15 minutowy dokument o ostatnich projektach Michała Korty pt: “Wewnętrzny Spokój”: https://www.szerokikadr.pl/fotograf-miesiaca/michal-korta-wewnetrzny-spokoj

 

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.