
Krem z filtrem kojarzy Ci się wyłącznie z torbą plażową i lejącym się z nieba żarem, a gdy temperatura spada poniżej zera, całkowicie o nim zapominasz? To błąd! Zimowe słońce potrafi być dla cery bardzo zdradliwe. Śnieg zachowuje się jak gigantyczne lustro, które odbija promienie UV i potęguje ich uderzenie w odsłoniętą twarz, często prowadząc do bolesnych oparzeń. Dbanie o ochronę przeciwsłoneczną w styczniu jest tak samo ważne jak w sierpniu, dlatego warto zrewidować swoje nawyki pielęgnacyjne.
Czy słońce zimą jest bezpieczne dla Twojej skóry?
Nawet gdy niebo jest całkowicie zachmurzone, spora część promieniowania ultrafioletowego przenika przez obłoki i dociera do głębszych warstw naskórka. Promienie UVA, odpowiedzialne za fotostarzenie, występują z takim samym natężeniem przez cały rok, niezależnie od pogody panującej za oknem. Oznacza to, że zmarszczki oraz przebarwienia mogą powstawać nawet podczas zimowego spaceru, jeśli nie zapewnisz sobie odpowiedniej tarczy. Co więcej, powietrze jest wtedy często suche i zanieczyszczone, co dodatkowo osłabia płaszcz hydrolipidowy, czyniąc cerę jeszcze bardziej podatną na uszkodzenia wywołane przez słońce. Aby skutecznie się zabezpieczyć, sprawdź ofertę na https://gemini.pl/kategoria/kosmetyki/opalanie, gdzie znajdziesz produkty dopasowane do każdej pory roku.
W jaki sposób śnieg potęguje wpływ promieniowania UV?
Powszechnie uważa się, że w górach opalamy się szybciej, i w tym spostrzeżeniu kryje się mnóstwo naukowej prawdy dotyczącej odbijania światła. Świeży biały śnieg odbija nawet do 85% promieni słonecznych, przez co skóra jest atakowana z dwóch stron: z góry oraz z dołu. Zjawisko to znacząco zwiększa dawkę promieniowania, jaką przyjmujesz, często przewyższając wartości typowe dla nadmorskiej plaży w środku lata. Duża wysokość dokłada kolejny czynnik, ponieważ na każde 1000 metrów w górę natężenie promieniowania UV wzrasta o blisko 10–12%. Dlatego stosowanie w tym czasie natłuszczających kremów chroniących przed mrozem, ale nie przed słońcem, jest poważnym błędem, który może skutkować ostrym stanem zapalnym.

Jak zapewnić sobie odpowiednią ochronę w mroźne dni?
Zimowa pielęgnacja wymaga nieco innych formuł niż te, które wybieramy na upalne dni, przede wszystkim ze względu na niskie temperatury oraz wiatr. Lekkie fluidy warto zastąpić bogatszymi kremami na bazie lipidów, które tworzą warstwę okluzyjną zapobiegającą ucieczce wody z naskórka. Dobry produkt zimowy musi łączyć wysoką fotoprotekcję: https://gemini.pl/kategoria/kosmetyki/opalanie/ochrona-przeciwsloneczna z działaniem odżywczym i regenerującym, aby wspierać skórę w trudnych warunkach atmosferycznych.Nakładanie filtra powinno być ostatnim krokiem w porannej pielęgnacji, wykonywanym co najmniej 20 minut przed wyjściem z domu. Nie zapominaj przy tym o newralgicznych miejscach, takich jak uszy, nos czy usta, które na mrozie wysychają i pękają najszybciej.
Kosmetyk z filtrem powinien być stałym elementem wyposażenia łazienki przez okrągłe 12 miesięcy. Zapobieganie fotostarzeniu jest zdecydowanie łatwiejsze i tańsze niż późniejsza walka z głębokimi bruzdami czy trudnymi do usunięcia plamami pigmentacyjnymi. Traktowanie ochrony przeciwsłonecznej jako obowiązkowego punktu świadomego dbania o siebie, bez względu na temperaturę, to najlepszy prezent, jaki możesz sprawić swojej cerze, by zachowała młodość na dłużej.




































