Wybory 2018

Bochnia. Oj chyba nie są dla siebie mili! Poprosiliśmy kandydatów na burmistrza Bochni, by zadali sobie nawzajem pytania…

Kampania nabiera rumieńców. Nie ma się co dziwić, do wyborów samorządowych zostało zaledwie 10 dni. Podgrzewamy więc nastroje i zadajemy naszym kandydatom niewygodne pytania. Ale nie sami.

Poprosiliśmy Krzysztofa Kokoszkę, Jerzego Lysego, Stefana Kolawińskiego i Artura Gondka – czyli kandydatów na burmistrza Bochni, by to oni zadali trudne pytania swoim kontrkandydatom. Więc pytają. Jest trochę żartobliwie, ciut merytorycznie, nie brakuje jednak także uszczypliwości. Zobaczcie sami!

 

KRZYSZTOF KOKOSZKA PYTA:

Jerzego Lysego: Postuluje Pan przeniesienie szkoły muzycznej II stopnia do dawnej siedziby Żupy Solnej, zajmowanej obecnie w dużej części przez straż miejską. Jakie są w związku z tym Pana plany względem dotychczasowych użytkowników budynku?
JL – Straż Miejska oraz działające tam 3 organizacje społeczne otrzymają od samorządu nowe, godne lokum, położone także w centrum miasta. Prywatni lokatorzy – podobnie jak ci mieszkający w sąsiednich budynkach salinarnych na Plantach – muszą dostać od miasta inne mieszkania (dziś to żaden problem, bo w Bochni powstają nowe bloki). Jest to przecież warunkiem rozpoczęcia procesu rewitalizacji całych plant. Szkoła Muzyczna będzie jednym z ozdobników wizualnych i akustycznych plant. Przy okazji uwaga – w odróżnieniu od innych ugrupowań wyborczych, ja chcę zachować Straż Miejską w Bochni, bo wykonuje dużo potrzebnych, często niewdzięcznych czynności. Natomiast wymaga ona mądrej reorganizacji (dyżury całodobowe, stała obecność na największych osiedlach, poprawa monitoringu).

Artura Gondka: Proszę o ocenę aktualnej struktury Urzędu Miasta Bochnia i wskazanie wydziału, który według pana pracuje najlepiej.
AG – Należałoby raczej oceniać konkretne osoby, aniżeli uogólniać wydziałami. Zwłaszcza że żaden z nich nie wyróżnia się na tle pozostałych.

Stefana Kolawińskiego: Ranking Wspólnoty „Liderzy Inwestycji” dotyczy średnich wydatków inwestycyjnych miast – siedzib powiatu, per capita.
Miejsca, które zajmuje w nim Bochnia:
lata 2013-2015 – 97 poz.
lata 2014-2016 -137 poz.
lata 2015- 2017 – 166 poz.
Jak Pan wytłumaczy ten spadek – przy jednoczesnym wzroście zatrudnienia w magistracie?

SK -Ranking Wspólnoty to nie jedna, ale cały szereg różnych pozycji  podawanych rok po roku. I tak w jednej pozycji będziemy na miejscu nr 3 a w drugiej na 166, jeszcze w innej na 62 albo 567. Przeliczane jest to na jednego mieszkańca i tak np. jeżeli np. w małej gminie dochodzi do dużej inwestycji, to jej pozycja nagle z szarego końca wchodzi np. do pierwszej dziesiątki i odwrotnie.   Z tego co pamiętam w tej części o którą pyta mój kontrkandydat,  liczone są tylko środki pozyskane z zewnątrz i to nie wszystkie, a w określonej grupie. Tak gwałtowne ruchy wspinania się na szczyt i zejścia na końcowe pozycje, można zaobserwować szczególnie w gminach wiejskich. Jednak ostateczna pozycja, to podsumowanie poszczególnych danych i ona określa bogactwo samorządów, czyli Ranking  JST. Bochnia w tym rankingu za rok 2017, zajmuje pozycję nr 20. A poprzez poszczególne lata wyglądało to tak: 2004 poz.65, 2005 poz.95, 2006 poz. 116, 2007 poz. 78, 2008 poz. 60, 2009 poz.65, 2010 poz.58, 2011 poz.67, 2012 poz.26, 2013 poz.52, 2014 poz. 29, 2015 poz.72, 2016 poz.75 i rok poprzedni, czyli 2017 to poz. nr 20. Średnio Bochnia jest w pierwszej pięćdziesiątce. Trzeba jeszcze powiedzieć, że w roku ubiegłym zamożność per capita wynosiła w Bochni 3597,45 zł. Królujące od lat Polkowice to 6900,95 zł, ale drugie w rankingu Piaseczno to spadek o grubo ponad 2 tysiące  bo 4576,37 zł. Pomiędzy nami  na pozycji 20, a drugim Piasecznem jest niecałe 1000 zł.

JERZY LYSY PYTA:

Wszystkich zapytałbym o to samo: czy nauczyli się ustawy samorządowej i najważniejszych spraw z gąszczu innych przepisów określających (niekiedy ograniczających) działalność każdego samorządu. Bo przecież one muszą być skutecznym instrumentem w realizacji wyborczych obietnic. Sama determinacja burmistrza nie wystarczy.

Krzysztof Kokoszka: Domyślam się, że zadającemu pytanie chodzi o ustawę o samorządzie gminnym, bo „ustawy samorządowej” jako takiej nie ma. Ponad 20 lat mojej pracy zawodowej to przyswojenie praktycznej znajomości przepisów ustrojowych gminy, powiatu i województwa, a także znajomości materii finansów publicznych. Z pewnością zdobyte doświadczenie będzie pomocne w skutecznym i efektywnym zarządzaniu gminą oraz realizowanymi inwestycjami.

Artur Gondek: Oczywiście, że tak. Znam również podział kompetencji różnych szczebli samorządu. Podobnie jak Pan uważam za rzecz konieczną, by umieć grać kartami, takie, jakie się ma – mam na myśli, że należy bardzo często obracać się w przepisach, na które nie mamy wpływu.

Stefan Kolawiński:  Poszerzyłbym ten postulat o cały katalog. Ustawa o samorządzie gminnym to nie jedyne, ale podstawowe przepisy regulujące działalność każdego samorządu. Poszerzyłbym ten katalog wiedzy o szereg innych przepisów, przede wszystkim regulujących kwestie finansowe. Oczywiście do tego dochodzi szereg ustaw odnoszących się do działalności samorządu, a także uchwalane prawo miejscowe. Działalność czy też kierunki działań samorządu określają też uchwały rad określonego samorządu, w tym oczywiście rad miast. Wszystkiego oczywiście nie jest się w stanie zapamiętać, ale każde działanie zanim zostanie podjęte, musi być dokładnie sprawdzone i zgodne z przepisami prawa.

STEFAN KOLAWIŃSKI PYTA:

Artura Gondka: Czy likwidacja Straży Miejskiej to główny postulat i pomysł na Bochnię?
AG – Gdyby wczytał się Pan w mój program, to wiedziałby Pan, że mamy spójny program dla miasta i powiatu m.in. z zakresu, zdrowia, edukacji, inwestycji, kultury, bezpieczeństwa.

Krzysztofa Kokoszkę: Czy jego nowatorski pomysł umieszczenia wybiegu dla psów w pobliżu miejsca, gdzie hitlerowcy mordowali mieszkańców Bochni, jest do końca przemyślany?
KK -Pomijając absurdalność pytania, wyjaśniam, że jest sprawą oczywistą, iż tego typu miejsca jak mogiła z pomnikiem pomordowanych przez Niemców mieszkańców Bochni i okolic muszą (i będą) na pokolenia miejscem naszej pamięci.
Naszym celem jest przede wszystkim dalsze uporządkowanie przestrzeni publicznej w tej części naszego miasta m. in. poprzez zorganizowanie wydzielonego i odgrodzonego punktu dla czworonogów, zlokalizowanego w pobliżu zdewastowanego starego „amfiteatru”.
Park Uzbornia jest miejscem intensywnych spacerów właścicieli czworonogów z ich pupilami – dotyczy to także bezpośrednio otoczenia pomnika. Ucywilizowanie tego zjawiska jest moim zdaniem nie tylko pożądane, ale też konieczne.

Jerzego Lysego: Co oprócz gry na fortepianie potrafi go nastroić?
JL -Dzięki Stefan za kurtuazyjne pytanie. Mnie od zawsze pozytywnie nastraja Bochnia. Najlepiej, gdy patrzę na nią z Kolanowa, Uzborni, Krzyżaków, lub Krzęczkowa, bo stamtąd jest najpiękniejsza. Poza tym – wtedy nie widać paru istotnych mankamentów, których usunięcie jest (na szczęście) przedmiotem obietnic wyborczych większości kandydatów.

ARTUR GONDEK PYTA:

Krzysztofa Kokoszkę: Jak zamierza pan zrealizować wszystkie obietnice wyborcze? Jest to plan pięcio– czy trzydziestoletni?
KK -Moje propozycje inwestycyjne uwzględniają oczekiwania i potrzeby mieszkańców Bochni. Są efektem wielu rozmów i bezpośrednich spotkań. Bochni nie stać na dalszą stagnację. Czas przyspieszyć i wprowadzić Bochnię na nowe, szybsze tory rozwoju. 5 lat to dużo czasu, ważne jak się go wykorzysta. Można tak, jak czyni się to obecnie, ale można też dużo efektywniej.

Jerzego Lysego: Stara się pan o rentę, czy Pana stan zdrowia pozwala, na objecie funkcji burmistrza?
JL -Szanowny Panie, wielokrotnie zastanawiałem się nad tą kwestią już od 20 lat, to jest, od kiedy pierwszy raz złapałem nadciśnienie i arytmię. Ale na szczęście współczesna medycyna czyni cuda, co np. widzieliśmy niedawno na przykładzie Pawła Kukiza. Tak więc wszystkim przyjaciołom z podobnymi problemami polecam jej najnowsze osiągnięcie – krioablację serca. Jej skuteczność jest już bardzo duża. Panu zaś życzę, aby działalność publiczna była dla Pana eliksirem życia, a nie przyczyną takich paskudnych chorób.

Stefana Kolawińskiego: Dlaczego wycofał Pan złożony już wniosek o pozwolenie na budowę Park&Ride?

SK – Ze względów proceduralnych i kosztowych.  Z wykonawcą P&R, który wygrał przetarg na to zadanie prowadzony jest spór sądowy i dalsze prowadzenie inwestycji bez niego mogłoby mieć wpływ na stanowisko sądu – to po pierwsze. Po drugie, cały koszt inwestycji czyli wartość całkowita projektu po przetargach wynosiła 9.219.784,60 zł , w tym wartość dofinansowania 6.408.701,14 zł. Miasto musiałoby samo ponieść cały ten koszt, co z kolei zablokowałoby cały szereg innych inwestycji.

Kliknij i dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Góra