Felieton

Bochnia. Rewitalizacja ofiarą polityki? – pyta Patryk Salamon

Fot. Małgorzata Więcek-Cebula

Niecały tydzień temu odbyła się ostatnia sesja Rady Miasta w roku 2018. Była o tyle ważna dla Bochni, że to podczas niej miał zostać uchwalony budżet na kolejny rok. Dlatego też najbardziej gorącym punktem obrad była dyskusja i głosowanie nad zaproponowanymi przez PiS poprawkami .

Doskonale sobie zdajemy sprawę, że mając ograniczone środki finansowania dodając kolejną inwestycję do listy, radni robią to kosztem innej, według nich mniej pilnej czy mniej ważnej dla mieszkańców. Taką inwestycją skazaną na kanibalizm budżetowy była „Rewaloryzacja budynków na Plantach Salinarnych”. Z 2,5 mln złotych zapisanych przez burmistrza na ten cel zostało tylko 1000 zł.

Dyskusja nad zabraniem tych pieniędzy i przeznaczeniem na inne cele była niestety dość smutnym spektaklem częściowo pozbawionym merytorycznych argumentów. Winni takiej sytuacji są wszyscy, którzy zabrali głos w tej dyskusji poczynając od burmistrza, po przez radnych, a kończąc na Komitecie Rewitalizacyjnym.

Argumenty przytoczone przez burmistrza Roberta Cerazego nad tym jak ważne jest przywrócenie budynkom salinarnym ich świetności i dostosowanie do współczesnych wymagań nie podlegają dyskusji. Bez względu na to czy popieramy czy nie budowę tężni solankowej przy Plantach Salinarnych to ona i tak powstanie, a budynki po kuźni, lodowni itd., byłby jej zapleczem, w których mieściłby się między innymi punkt informacji turystycznej czy toaleta. To dodatkowo uzasadnia rewaloryzacje tych budynków. Od lat słyszymy głosy o braku toalet czy wcześniej wspomnianego punktu informacji turystycznej, a w sytuacji kiedy mam realne możliwości realizacji, pieniądze zostają rozmienione i rozmyte po całym mieście.

Klamka zapadła. A ja chciałbym się skupić na postawie osób, którzy pośrednio lub bezpośrednio doprowadzili do takiej sytuacji. Propozycje zmiany w budżecie nie były niespodzianką i jednak można było się lepiej przygotować na obronę.

Panie burmistrzu, mając do dyspozycji plany, wizualizacje, kosztorysy należało to wszystko przedstawić obecnym na sali obrad Radnym. Krok po kroku, punkt po punkcie wytłumaczyć skąd takie, a nie inne koszty, jak mają być zmodernizowane budynki, jakie dokładnie mają pełnić funkcje i jakie przyniesie to korzyści miastu. Nie jest to żaden problem, a dzięki temu byłaby szansa przekonać Radnych i mieszkańców o słuszności tego pomysłu. Tak się jednak nie stało co wcale nie dziwi mnie, że rewaloryzacja budynków ostatecznie upadła.

Zaskoczony jestem postawą radnego Lysego, który nie dość, że poparł poprawki PiS to i sam wziął udział w szabrowani resztek z tych pieniędzy.  Słuchając krytycznych wypowiedzi nawiązujących do inwestycji na „kolejce” i dodatkowych środków finansowych przeznaczonych na ten cel, odniosłem usilne wrażenie, że przeznaczenie pieniędzy z rewaloryzacji budynków na inny cel to swoista kara. Kara dla Burmistrza i jego urzędników za zły nadzór na projektem TURISTICUS. I tutaj jeszcze chce zwrócić do Pana Lysego, że często taniej i łatwiej jest zburzyć i zbudować coś od nowa, ale czy w mieście, które nie jest bogate w zabytki chodzi o to by tworzyć repliki niszcząc historię? Tak pozbyliśmy się nadszybia Regis, które w dalszej perspektywie zostanie odbudowane. Proste, może nie najpiękniejsze architektonicznie budynki salinarne to jednak unikat w skali Polski i dlatego powinniśmy ratować, a nie burzyć choć z góry wiadomo, że nie będzie to ani proste, ani tanie.

Jednak największym negatywnym zaskoczeniem była postawa Komitetu Rewitalizacyjnego. Niestety, ale nie było nikogo z grupy mieszkańców pracujących w  komitecie, kto mógłby  zabrać głos podczas dyskusji o budżecie miasta, choć bezpośrednio dotyczyła ona jednego z ważnych elementów rewitalizacji Bochni. Rozmowa nie powinna odbywać się po przez apele w prasie, dodatkowo co raz bardziej kojarzone nie z komitetem, a z przewodniczącym komitetu. Członkami tego organu są również architekci, którzy posiadają doświadczenie i wiedzę merytoryczną aby wypowiadać się w takich sprawach jak remont czy przebudowa budynku. Takiego głosu zabrakło!  Trzeba zdecydowanego bezpośredniego głosu, a nie zbioru bezosobowych, cyfrowych literek. Tutaj pojawia się pytanie. Gdzie jest komitet i czy jest on w ogóle potrzebny jak w takich sytuacjach jest on nieobecny? Pozostawiam to do przemyślenia.

Na koniec życzyłbym sobie, żeby jedyne kłody, które będą pod nogami procesu rewitalizacji to będą te na placu Św. Kingi odkryte przez archeologów, a nie te rzucane przez przeciwników politycznych w imię wątpliwego dobra mieszkańców.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Marzyciel

    16 stycznia godzina 16:36

    Dobrze napisane i ostatnie zdanie w punkt. Proszę jednak zauważyć że po przeciwnej stronie jest 11 szabel i dyscyplina. To czysta matematyka i prezentacjąa nic by nie zmieniła wtedy rozum spi. Podsumowując te obrady to zwyczajna targowica, idąc do rady trzeba mieć nie tylko pomysła ale patrzeć daleko i wspierać daleko idące projekty inaczej nic się tu nie zmieni:(gdzie duma z historiimiasta, gdzie cheć zaspokojonia aspiracji jego mieszkanców, marzenia na miarę czasów w których żyjemy. Taka wegetatywną postawę trwania w stagnacji trzeba piętnować i z nią walczyć i za to Panie redaktorze dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Góra